Reklama

Dzień poruszeń i odkryć

2018-04-11 14:49

Monika Ziółkowska
Edycja małopolska 15/2018, str. V

Monika Ziółkowska
Wszyscy jesteśmy powołani do tego, żeby robić rzeczy wielkie – mówiła Małgorzata Dąbrowska

„4xP: Profesjonalizm, Pasja, Pieniądz i Pan Bóg – jak to poukładać?” – pod takim hasłem odbyły się w Kamieniołomie im. Jana Pawła II przy parafii św. Józefa w Krakowie-Podgórzu warsztaty organizowane przez portal Niebanalni.pl oraz Fundację „Chrześcijańskie Granie”

Opasji i finansach w chrześcijańskim wydaniu opowiadali zaproszeni goście: dziennikarz Marcin Jakimowicz, małżeństwo Emilia i Łukasz Iżykowie, Małgorzata Dąbrowska prowadząca wraz z córką inicjatywę Boski Biznes, a także Jasiek Mela, Marcin Konik-Korn i zajmujący się fundraisingiem Maciej Gnyszka. Oprócz wysłuchania prelekcji i świadectw na uczestników czekały spotkania w małych grupach, Eucharystia i uwielbienie.

Wbrew marketingowi zła

– Konferencja 4xP odbyła się już po raz trzeci. Jej celem jest przede wszystkim poruszenie tematu obecności Pana Boga w codziennych dziedzinach życia, jak praca zawodowa, relacje, finanse, marzenia – mówi Małgorzata Czekierda, organizatorka cyklicznego wydarzenia. – W tym roku szczególnie skupialiśmy się na szukaniu swoich talentów, tego do czego naprawdę jesteśmy powołani oraz na realizacji tego powołania. Konferencja ta ma również jeszcze dwa ważne kierunki. Pierwszy to formacja liderów, czyli osób, które pójdą dalej w świat i będą działały w społeczeństwie, i dzieliły się swoją wiedzą i duchowością. Takie osoby też potrzebują miejsca, by czerpać, więc po to właśnie odbywa się to wydarzenie. Drugi kierunek to zmiana – aby nie tylko wysłuchać i się zachwycić, przeżyć i pozostawić to wśród wspomnień, ale od razu zacząć wcielać konkretne postanowienia w swoje życie, by żyć w pełni.

W programie wydarzenia znalazła się również Eucharystia. – Bądźcie syci w duszy, wtedy inaczej patrzy się na to, co dookoła – mówił do uczestników warsztatów ks. Jarosław Sroka. Podczas homilii przestrzegł przed uleganiem marketingowi zła, które próbuje skusić człowieka obietnicą bycia na równi z Bogiem. – Zło dział reklamy ma świetny – podkreślił ks. Sroka.

Reklama

Powołani do wielkości

Małgorzata Czekierda wyjaśnia: – Zaproszeni goście podzielili się świadectwami swojego życia związanymi z czterema „P”, czyli Pasją (marzeniami, uczuciami i relacjami), Profesjonalizmem (pracą zawodową), Pieniądzem (podejściem do pomnażania, gospodarowania i dzielenia się finansami) i to wszystko w świetle wiary katolickiej, czyli Pana Boga. To był klucz – chodziło o to, by zgromadzić osoby, które znają się dobrze na jednej z powyższej dziedzin i są z tego powodu rozpoznawalne w swoim środowisku i za to cenione. A to, w jaki sposób działają i cały ich sukces oparty jest właśnie na współpracy z Bogiem.

Małgorzata Dąbrowska podczas prelekcji podkreślała wagę bycia chrześcijaninem w codziennym prowadzeniu biznesu. – Wszyscy jesteśmy powołani – dlatego, że jesteśmy Bożymi dziedzicami, Bożymi bojownikami – do tego, żeby robić rzeczy wielkie – mówiła. – Cokolwiek czynimy, mamy tak czynić, żeby ludzie, którzy na to patrzą, widzieli, że my jesteśmy Boży. To nasze pierwsze i najważniejsze powołanie – zaznaczyła. Mówiąc o pracy i finansach, pomysłodawczyni Boskiego Biznesu zachęcała, by ćwiczyć się na małych rzeczach, na każdej rzeczy, którą robimy – w myśl ewangelicznego zdania: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny” (Łk 16, 10). Podkreśliła również, jak ważne w zarządzaniu pieniędzmi jest… dawanie, a więc finansowa troska o innych ludzi i o wspólnotę Kościoła. – Dawajmy z ochotą! – zachęcała prelegentka.

Czas na zmiany

– Znalazłam na portalu społecznościowym informację, że będzie można wziąć udział i stwierdziłam, że to będzie taka dobra inspiracja. Wiosna przyszła, zmiany są potrzebne – przyznaje uczestniczka konferencji – na co dzień pracująca w korporacji. I zauważa: – Pani Małgorzata mówiła o kobietach, o tym, że one nie wierzą w siebie i to im przeszkadza w zaistnieniu w biznesie i zarabianiu. Tymczasem taką działalność można opierać na Bogu. To dla mnie było ważne. I także to, co mówił pan Marcin Jakimowicz: że trzeba być albo wierzącym, albo nie. Nie można być letnim.

– To był ważny dzień zarówno dla uczestników, jak i współorganizatorów oraz gości – podkreśla Małgorzata Czekierda i dodaje: – Podczas spotkań w grupach oraz w czasie podsumowania wiele osób wspomniało o podjęciu decyzji o zmianie w życiu (i to często dużej, przykładowo o rezygnacji z obecnej, niesatysfakcjonującej pracy i pójściu w kierunku swojego powołania zawodowego). Inspiracją do takich decyzji stały się właśnie świadectwa gości 4xP oraz ich zdecydowana postawa na co dzień, by robić w życiu to, do czego zostało się powołanym. 24 marca był dniem pełnym poruszeń i odkryć, wiele osób również wyraziło chęć, by wziąć udział w kolejnej edycji 4xP.

Tagi:
warsztaty warsztaty

Śpiewali i grali Dzieciątku Jezus

2019-01-14 09:22

Ewa Oset

Wielkim Koncertem Finałowym zakończyły się w niedzielę 13 stycznia 2019 r. wieczorem warsztaty liturgiczno-muzyczne. W kościele pw. św. Franciszka z Asyżu wystąpiło 130 wokalistów i instrumentalistów, aby wspólnie kolędować i uwielbiać Pana Boga.

Ewa Oset
Zobacz zdjęcia: Finał warsztatów liturgicznych

W Częstochowie to już 10., jubileuszowe Warsztaty Muzyki Liturgicznej. Przez trzy dni, w dniach 11-13 stycznia, uczestnicy spotkania mieli okazję do ćwiczenia wokalnych zdolności i doświadczenia śpiewu w dużym zespole chóralnym z akompaniamentem orkiestry. Warsztaty te przeznaczone były dla miłośników muzyki liturgicznej, dla tych, którzy swoim śpiewem chcą chwalić Pana. Wśród uczestników byli zatem i amatorzy, i profesjonaliści, osoby śpiewające w chórach, scholach i zespołach, jak również ci, którzy nie śpiewali dotąd w żadnej grupie. Przyjechały osoby z całej Polski, ale oczywiste jest, że połowę stanowili uczestnicy z Częstochowy i okolic. 120-osobową grupę uczestniczącą w warsztatach podczas koncertu finałowego wsparło 10 instrumentalistów. Zajęcia odbywały się w Szkole Podstawowej nr 29 im. Królowej Jadwigi w Częstochowie, a wspólne modlitwy i Msze św. odprawiane były w kościele św. Franciszka z Asyżu. Dzięki otwartości proboszcza ks. prał. Romana Szecówki warsztaty od 4 lat odbywają się właśnie w tej parafii.

Zajęcia prowadzili znakomici muzycy: Hubert Kowalski, Piotr Pałka i Paweł Bębenek – kompozytorzy i dyrygenci związani z ośrodkiem liturgicznym w Krakowie, a wspierał ich Dariusz Madejski. Tym razem warsztaty dotykały okresu Bożego Narodzenia, więc głównym ich tematem - „Gloria in excelsis Deo” - było uwielbienie nowo narodzonego Dzieciątka Jezus.

Inicjatorem Warsztatów Muzyki Liturgicznej w Częstochowie jest Łukasz Grabałowski, który jest organistą w kościele św. Franciszka z Asyżu. Zaznacza, że to nie on jest inicjatorem tych warsztatów, ale Duch Święty, i mówi: - W Piśmie Świętym możemy przeczytać: „Śpiewajcie Panu pieśń nową”, ale również :”Grajcie Panu na harfie i cytrze”, to znaczy, że mamy uwielbiać Pana Boga zarówno śpiewem, jak i muzyką, dlatego cieszę się, że na warsztaty przyjechali wokaliści i instrumentaliści. Podkreśla, że najważniejszym finałem tych spotkań był śpiew podczas Mszy św. - To były warsztaty muzyki liturgicznej i przede wszystkim do tego się przygotowywaliśmy, aby służyć podczas liturgii. Nie tylko tworzyć oprawę liturgii, muzyka jest bowiem integralną jej częścią, ale modlić się tym, co robimy. Dodaje: - Chcieliśmy się też cieszyć i dać pośpiewać wszystkim, którzy przyszli nas słuchać, aby wspólnie uwielbiać Pana Boga, stąd koncert finałowy.

Paweł Bębenek, kompozytor, wskazuje na cel tych warsztatów: - Czujemy pragnienie dzielenia się tym, czego sami doświadczamy. Każdy z nas stara się być profesjonalistą w tym, co robi, ale nie o to tylko chodzi. Powtarzaliśmy uczestnikom warsztatów, że otworzenie swojego serca, nawet jeśli ktoś nie jest odpowiednio przygotowany muzycznie, pozwala zaangażować się. I to później słychać podczas liturgii w kościele – mówi.

O tym, że efekty pracy i zaangażowania się uczestników, były znakomite, można było przekonać się podczas Mszy św. odprawionej w niedzielę o godz. 11 oraz podczas koncertu finałowego o godz. 18. - To nie były warsztaty muzyki liturgicznej, to były wspaniałe rekolekcje bożonarodzeniowe – powiedział na zakończenie wieczornego koncertu ks. prał. Roman Szecówka, a organizatorzy zaprosili już na następne spotkanie, które będzie miało miejsce w dniach 24-26 kwietnia 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jerzy Owsiak na bakier z Kościołem i patriotyzmem

2014-06-10 14:43

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 24/2014, str. 42-43

TOMASZ URBANEK/DDTVN/EAST NEWS
Jerzy Owsiak

Niedawno ogłoszono, że laureatem plebiscytu „Ludzie Wolności”, organizowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN, w kategorii „społeczeństwo” został Jerzy Owsiak. Dla wielu osób była to wiadomość szokująca ze względu na ogromną kontrowersyjność tej postaci. Powszechnie znana jest rola Jerzego Owsiaka jako najgłośniejszego propagatora „luzu”, amoralnej zasady „róbta, co chceta”. Wielokrotnie wskazywano również, jak za jego rzekomą apolitycznością i ogromnie nagłaśnianą przez media ideą charytatywnej zbiórki pieniędzy kryje się jednoznaczna stronniczość na rzecz lewej części sceny politycznej. W tym tekście chciałbym skrótowo pokazać niektóre – nie dość znane – fakty, ilustrujące wyraźne uprzedzenia Owsiaka wobec Kościoła i Polaków jako narodu.

Antykościelne fobie

Jerzy Owsiak jest synem pułkownika milicji, zajadłego ateisty. Jego ojciec w pisanych przez siebie życiorysach akcentował swój negatywny stosunek do duchowieństwa katolickiego, określając je jako „szkodnika państwa demokratycznego” (P. Lisiewicz, M. Marosz, „Ten, który zniszczył bunt”, „Nowe Państwo”, ½013). Niewierząca była również matka Owsiaka (por. M. Narbutt, „Człowiek orkiestra”, „Rzeczpospolita” z 31 stycznia – 1 lutego 2004 r.).

Pomimo wychowania w ateistycznej rodzinie Owsiak deklarował się jako „niechodzący do kościoła katolik” (M. Narbutt, tamże). O tym, jaki jest faktyczny stosunek Owsiaka do Kościoła, najwymowniej świadczy fakt, że na początku lat 90. Owsiak ogłaszał jako hymn w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (por. P. Lisiewicz, „Seks zamiast armat”, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.). Piosenka w obrzydliwy wręcz sposób lżyła Kościół i duchownych. Dość zacytować choćby taki fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych,
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany.
Wiara w cud, mrowie złud,
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą,
Dokąd pójść, zewsząd gnój,
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą”.

I jakoś dziwne wyszydzanie w piosence „lęku klech na głupotę przekuwanego”, „wiary w cud” nijak nie przeszkadzało „katolikowi” Owsiakowi. Promowanie antykościelnej „Hipisówki” u Owsiaka nie było czymś odosobnionym. Grzegorz Wierzchołowski wspominał: „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał np. lewacki zespół «Hurt», śpiewając m.in.: «Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi»” („Przystanek Postęp”, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r.).

W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” „katolik” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in.: „Ludzie za granicą mnie pytają: «Czy naprawdę u was w rządzie myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?». Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować” (za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 r.).

Szokujący był fakt, że „katolik” Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, zwłaszcza wobec sekty Hare Kryszna. Socjolog Jacek Kurzępa komentował: „Pan Owsiak z niewiadomych powodów toczy boje z Przystankiem Jezus, podczas gdy bez oporów przyzwala na aktywność sekty Hare Kryszna, która ponad 20 lat temu została uznana za szczególnie niebezpieczną przez Parlament Europejski. Hare Kryszna zaprasza woodstockową młodzież do udziału w procesjach, oferuje tanie posiłki, wabi do swojej świątyni, z której dobiegają dźwięki modlitwy i mantry. Ludzie nie rozumieją, że uczestniczą w rytuałach sekty. Ten kryptoprzekaz oceniam jako bardzo subtelną, ale niebezpieczną promocję Hare Kryszny” (wywiad A. Mikołajczyka z dr. J. Kurzępą pt. „Świat według Owsiaka”, „OZON” z 2 sierpnia 2008 r.). Trzeba stwierdzić, że dr Kurzępa (dziś już profesor) miał rację. Na tle życzliwego stosunku Owsiaka do sekty Hare Kryszna tym bardziej szokujący był jego nader niechętny stosunek do Przystanku Jezus. Po kilku latach tarć i trudnych rozmów w końcu doszło do ostatecznego konfliktu z winy Owsiaka. W marcu 2003 r. Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla „Gazety Lubuskiej” (powtórzonej później przez KAI) powiedział, że „nie chce widzieć na Przystanku Woodstock namiotu i duchownych z Przystanku Jezus”. Na uwagę ks. Draguły, że organizatorzy Przystanku Jezus spełnili już w zeszłym roku wszystkie warunki Owsiaka, szef WOŚP warknął: „Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma”. Wśród zbieraniny młodych na Woodstocku nader silnie uzewnętrzniały się nastroje antykatolickie. W czasie Przystanku Woodstock w 1999 r. pod adresem młodzieży z Przystanku Jezus, która szła w Drodze Krzyżowej, „posypały się wyzwiska ze strony zbuntowanych punków. Poleciało też kilka butelek” (M. Majewski, „Żar stu tysięcy”, „Rzeczpospolita” z 7 sierpnia 1999 r.). Wielokrotnie dochodziło do profanowania krzyża przy namiocie na Przystanku Jezus. Zdziczali młodzi ludzie rzucali w niego puszkami od konserw i wyszydzali go (por. M. Jeżewska, M. Marosz, D. Łomicka, „Przystanek Woodstock – profanują krzyż”, „Gazeta Polska Codziennie” z 3 sierpnia 2013 r.). Ze szczególną zajadłością Owsiak atakował Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Po publikacji we „Wprost” osławionych „taśm Rydzyka” pisał w liście do prezydenta i premiera: „Słowa o. Rydzyka mogę tylko porównać z najbardziej absurdalnymi wypowiedziami partyjnych bonzów III Rzeszy (...). Jest tak głupio znowu wstydzić się za ten kraj” („Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2007 r.).

Owsiak: „Polacy są straszliwymi rasistami”

W 2000 r., w czasie ogromnego kryzysu prawicy w związku z upadkiem AWS-u, Jerzy Owsiak pozwolił sobie na publiczne ujawnienie całej fobii wobec swego narodu. Zrobił to w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy Więcej”, mówiąc m.in.: „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale bardzo marginalne zjawisko. Potwierdza to np. program Wojciecha Cejrowskiego «WC Kwadrans» (...). Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (...) Duży udział w tym ma np. Kościół, który, nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad «i». (...) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni w stosunku do osób innej wiary. (...) Polacy są okropnymi rasistami (wywiad A. Zachei z J. Owsiakiem pt. „Trzeba być konsekwentnym”, „Nigdy Więcej”, 1½000). W wywiadzie znalazło się jeszcze odpowiednie określenie Polski w porównaniu z innymi krajami, zdaniem Owsiaka – „Polska... to zaścianek”.

Owsiaka pogarda dla Polski

Można tylko żałować, że te niemądre uogólnienia Owsiaka są tak mało znane w Polsce, bo na pewno pomogłyby w podważeniu jego mitu. Przypomnijmy jednak, że kilkakrotnie nawet podczas publicznych spotkań posuwał się on do otwartego wypowiedzenia jakiejś obrzydliwej opinii o Polsce. Oto kilka przykładów. 8 czerwca 2001 r. w Żarach, podczas publicznego spotkania zorganizowanego przez władze miasta i w ich obecności, Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki” (MZM, „Polska to «piep... kraj»”, „Nasza Polska” z 19 czerwca 2001 r.). Oburzony wypowiedzią Owsiaka Krzysztof Błażejczyk skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa z art.133, polegającego na znieważeniu Ojczyzny. Wkrótce okazało się jednak, że prokuratura, decyzją z 31 lipca 2001 r., odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Pismo prokuratury nie zawierało żadnej argumentacji (por. A. Echolette, „Nie obraził Narodu”, „Nasza Polska” z 21 sierpnia 2001 r.). Do ponownego plugawienia imienia Polski przez Owsiaka doszło na Przystanku w Woodstock w 2003 r. Andrzej Poray tak pisał na ten temat: „«Polska to pop... kraj. Żyjemy w pop... kraju» – tymi słowami lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak otwierał Przystanek Woodstock. Wykreowany przez lewicowe media «autorytet» i później nie szczędził wulgarnych, agresywnych słów pod adresem Ojczyzny” („Owsiak i jego armia”, „Nasza Polska” z 12 sierpnia 2003 r.).

Dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski wspominał podobnie ohydne wystąpienie Owsiaka: „To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z Przystanków Woodstock, jakie jako dziennikarz relacjonowałem (...). Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. (...) I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych zgromadzonych pod sceną obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś, że pieprzy Polskę, że Polska to… i tu padają bardzo wulgarne słowa. (...)” („Jerzy Owsiak publicznie zbluzgał mój kraj, czyli jak szef WOŚP «oddał hołd» Powstaniu Warszawskiemu”, www.niezlomni.com, dostęp z 11 stycznia 2014 r.). W czasie gdy mamy tak wielkie zaległości w odsłanianiu przemilczanej najnowszej historii, dziejów Żołnierzy Wyklętych czy prześladowań politycznych doby stanu wojennego, Owsiak perorował: „Trzeba raz na zawsze skończyć z tymi pomnikami ku czci i chwale, z tym wiecznym gadaniem, co kto zrobił 30 lat temu” (wywiad M. Szymaniaka z J. Owsiakiem pt. „Mam dość pomników ku czci i chwale”, „Życie Warszawy” z 25-26 sierpnia 2007 r.).

Szerszy portret J. Owsiaka znajduje się w świeżo wydanym 3. tomie mojej książki „Czerwone dynastie przeciw Narodowi i Kościołowi”, którą można zamówić – tel. 608-854-215 i e-mail: maron@upcpoczta.pl) J.R.N.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Pokażmy, że Bóg jest sensem naszego życia

2019-01-21 19:39

Karolina Zając/Archidiecezja Krakowska

Ks. Marcin Filar | Archidiecezja Krakowska

Jedziemy do Panamy, aby pokazać światu, że Chrystus żyje, że jest centrum naszego życia. Jezus jest Alfą i Omegą, początkiem i końcem. - mówił abp Marek Jędraszewski podczas ostatniej Eucharystii polskich pielgrzymów w Monagrillo.

Metropolita krakowski rozpoczął swoje rozważania od zarysowania początków Światowych Dni Młodzieży. Zaznaczył, że św. Jan Paweł II poddał pomysł spotkania młodych chcąc przybliżyć ich jeszcze bardziej do Boga.

– Taki też jest cel tegorocznych ŚDM tutaj w Panamie – podkreślał abp Marek Jędraszewski.

Tłumacząc czytania dnia pasterz Kościoła krakowskiego mówił o istocie posłuszeństwa i ofiary Chrystusa.

– Jego męka jest największą ofiarą, bo Jezus stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy go słuchają. Jest największą ofiarą, bo ponawia się podczas każdej Mszy świętej – zaznaczył abp Jędraszewski.

Jako przykład idealnego bycia w Chrystusie arcybiskup przywołał postać patronki dnia św. Agnieszki.

– Dla niej Chrystus był oblubieńcem, dla którego poświęciła całe życie. Dała świadectwo swojej miłości do Boga, kiedy stała się męczenniczką mając zaledwie 12 lat – mówił metropolita krakowski. Tłumaczył, że szła na śmierć sama, bez kajdan na dłoniach, z miłością i radością, bo wiedziała, że idzie na spotkanie z Jezusem.

– Moi drodzy, za kilka dni spotkamy się z Ojcem Świętym Franciszkiem. Spotkamy się w czasie, który jest naznaczony postacią ludzi, którzy żyją tak, jakby Boga nie było. My chcemy spotkać się w Panamie, aby pokazać światu, że on jedyny jest Alfą i Omegą naszego życia. – kontynuował arcybiskup.

Na zakończenie apelował, aby młodzi kierowali się w życiu przykładem św. Agnieszki i nie bali się pokazywać swojej wiary tam, gdzie Pan ich posyła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem