Reklama

Uśmiech Inżyniera

2018-05-16 11:24

Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 20/2018, str. IV

Archiwum Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka
Inż. Antoni Zięba – pierwszy z prawej – zawsze po stronie życia

Za Inżyniera to cała armia będzie teraz potrzebna – mówi jedna z jego najbliższych współpracowniczek. Napawa nadzieją fakt, że wielu poszło i idzie w ślady tego wybitnego Polaka

To naturalne, że ze smutkiem przyjęliśmy wiadomość, iż na chwilę nas opuścił, wyprzedził, zajmując już swoje mieszkanie u Pana Boga. Jednak wracając z pożegnalnej Mszy św., nie czułam przygnębienia, lecz radość, widząc, jak przy grobie pana Inżyniera spotkali się pro-liferzy z różnych stron Polski. Ci starsi, jak 90-letni pan Edmund, i ci młodzi, studenci czy niedawni absolwenci. Rozmawiając z nimi, uświadomiłam sobie, jak wiele jeszcze nie wiemy o działalności Antoniego Zięby. Myślimy, że „samo się działo”. A za zmianami w kwestii ochrony życia i sumień bardzo wielu ludzi w Polsce – stoją przecież konkretne osoby, idące w pierwszym szeregu tej duchowej i społecznej batalii.

Jego rodzina opowiada, że przeszedł do Domu Ojca spokojny, świadomy, przytulony do żony. Ona sama dzieliła się ze składającymi kondolencje, że te ostatnie miesiące były dla niej rekolekcjami, które dawał jej Mąż. Uspokajał swoich gości, pocieszał ich. Tak wielu przybywało, by go odwiedzić w hospicjum, a on cały czas chciał z nimi mówić, choć sprawiało mu to coraz większą trudność (rak zaatakował płuca). Ogromnie cieszył się z wizyty abp. Marka Jędraszewskiego i telefonu kard. Stanisława Dziwisza.

Gdy sama miałam zaszczyt w ostatnich dniach rozmawiać z inż. Antonim Ziębą, był bardzo wdzięczny za modlitwę. Czuł, że jest nią otaczany, wciąż powtarzał, jak bardzo ceni sobie łaskę wiary. Mówił z uśmiechem, że o nic się już nie martwi, chciałby jednak zachować do końca jasność umysłu. Po raz kolejny dziękował za wywiad, jaki ukazał się 8 kwietnia w „Niedzieli”. Przekazał, że udostępnia prawa autorskie do wszystkich materiałów pro-life.

Reklama

Te ostatnie rozmowy z nim przypomniały mi, że jako chrześcijanie jesteśmy ludźmi zmartwychwstania. Wierzymy, że życie ma sens, bo nie kończy się wraz z obumarciem ciała. Dlatego jestem pewna, iż nieprzypadkowo doczesne pożegnanie Pana Inżyniera nastąpiło we wspomnienie św. Stanisława, kiedy w Kościele czytano List św. Pawła do Rzymian. Apostoł podkreśla w nim, że nawet śmierć nie może nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie.

Patrząc w stronę wieczności – przez ten krótki czas, kiedy jesteśmy na Ziemi – pomyślmy, czy i nam Stwórca nie powierzył szczególnej troski o życie? Co w tym kierunku robimy? Co jeszcze możemy uczynić? Czy jesteśmy już częścią „powszechnej mobilizacji sumień i wspólnego wysiłku etycznego, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia”? O to apelował w „Evangelium vitae” ulubiony orędownik inż. Antoniego Zięby, św. Jan Paweł II. Oni wykonali już swoje zadanie.

***


Edmund Bilicki
Szczecin, senator I kadencji, w latach 80. XX wieku współzałożyciel Towarzystwa Odpowiedzialnego Rodzicielstwa: – Przyjechałem, by pożegnać przyjaciela i kolegę po fachu oraz działań w obronie życia. Byliśmy inspirowani przez niego przez wiele lat. Dzisiejsze wydarzenie jest dowodem, że Antoni miał rację, Kościół ma racje, i to, co robimy, ma sens. Przez 24 lata udzielałem się w poradnictwie rodzinnym, parafialnym i diecezjalnym, wiem, że ludziom potrzeba świadomości i woli, by zechcieli dowiedzieć się o sobie tego, co powinni.
Mariusz Piotrowski
Koordynator (na terenie południowej Polski) zbiórki podpisów pod projektem ustawy „Zatrzymaj aborcję”: – Jako działacz pro-life wiem doskonale, co pan Inżynier zrobił dla naszej Ojczyzny i świata, w którym żyjemy. Gdy przeanalizujemy czas od 1989 r. do 1993 r., zobaczymy, że to nie ustawa zahamowała aborcję w Polsce, tylko działalność pro-life. A zasługi w tym ma Antoni Zięba i cała ekipa, którą zaangażował do tej sprawy. Jestem tu, by podziękować za jego życie, za to, co zrobił, także dla kolejnego pokolenia pro-liferów. Czasami mieliśmy inne zdanie, ale zawsze graliśmy do tej samej bramki. Jako młodzi pro-liferzy będziemy kontynuować to, co zapoczątkowali nasi poprzednicy, a on, myślę, że będzie nas wspierał modlitwą, która jest nam teraz bardzo potrzebna.
Anna Pleskot
Pracownik fundacji Bractwo Małych Stópek, prelegent pro-life: – Przyjechaliśmy, by godnie upamiętnić wielkiego Polaka, obrońcę życia, patriotę. Nie bał się głosić odważnie wartości życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Myślę, że dzisiaj potrzeba takich świadków, którzy staną w prawdzie, wbrew powierzchownym opiniom. Antoni Zięba realizował przesłanie św. Jana Pawła II, zawarte choćby w „Evangelium vitae”. Strategia obrony życia, o której pisał Papież, to nie jest coś banalnego, to wymaga wysiłku, odwagi, zaangażowania i konkretnych postaw.

Tagi:
wspomnienie

W poszukiwaniu piękna

2018-09-25 11:55

Ks. Jan Marcin Mazur
Edycja szczecińsko-kamieńska 39/2018, str. VI

Zygmunt Piotr Cywiński
Ks. inf. Roman Kostynowicz

Poszukiwanie piękna – pośwęcenie tej sprawie własnego życia, określa powołanie artysty. Św. Jan Paweł II eksponuje ten wątek w liście, który skierował do artystów na progu trzeciego tysiąclecia (4 kwietnia 1999 r.). Poszukiwanie piękna, tworzenie piękna i wreszcie ratowanie piękna stanowiły swoistą busolę w całym życiu ks. inf. Romana Kostynowicza.

Urodził się w Jeziernej k. Tomaszowa Lubelskiego, 10 kwietnia 1921 r. Ukryty w łonie matki Bronisławy, razem z nią chronił się w czasie wojny polsko-bolszewickiej przed nacierającą na Warszawę konną armią Siemiona Budionnego. Jako dorosły człowiek w rozmowach wracał czasem do tych wydarzeń, w których wielka historia na podobieństwo żywiołu wkraczała w życie jednostek. Można powiedzieć, że w przypadku ks. Romana wspomniana już potrzeba piękna i wrażliwość zostały mu przekazane w genach.

Matka Bronisława była nauczycielką rysunku i muzyki. Stryj Kazimierz Kostynowicz (1884-1928), legionista, ukończył Krakowską Akademię Sztuk Pięknych u boku takich mistrzów, jak Stanisław Wyspiański i Leon Wyczółkowski. Malarzem był także starszy o 10 lat rodzony brat Stanisław, który studiował pod okiem Teodora Axentowicza i Xawerego Dunikowskiego. Popiersie brata Stanisława autorstwa tego wybitnego polskiego rzeźbiarza zwracało uwagę w pełnym pamiątek po bracie pokoju na piętrze starej XVIII-wiecznej kamieńskiej plebanii. W bliskiej rodzinie ks. Romana spotykamy głównie artystów i oficerów. Oficerskie szlify nosił także ojciec Romana, a ich ostatnie spotkanie miało miejsce w sierpniu 1939 r. On sam w młodości sposobił się do zawodu leśnika.

1 września 1939 r. historia raz jeszcze wtargnęła w jego życie. Tego dnia młodzież polska nie poszła do swoich klas w szkołach. W tym dniu wojna otwarła swoje złowieszcze wrota, stając się okrutną nauczycielką. Osiemnastoletni Roman rozpoczyna swoje dorosłe życie. Wstępuje w szeregi Armii Krajowej, równolegle podejmuje pracę młynarza w młynie zbożowym, którym kieruje niemiecki zarządca. Ta praca daje możliwość utrzymania konspiracyjnych kontaktów i pewnej swobody poruszania się, a także dostęp do mąki – ten dostęp w czasie okupacji miał swoje szczególne znaczenie. Oddział AK, któremu podlegał Roman Kostynowicz ps. Rokocz, otrzymał rozkaz wymarszu do Warszawy celem wsparcia powstania. Ostatecznie jednak tam nie dotarł.

Roman dotarł do Warszawy w lutym 1945 r. Był tam już jego brat. Opowiadał o swojej samotnej, zimowej wędrówce po ruinach stolicy. Zarabiał na życie szkląc okna. Pracy nie brakowało, gorzej bywało ze szkłem. Brat, który założył już w Lublinie Oddział Związku Polskich Artystów Plastyków, przygotowywał Romana do podjęcia studiów malarskich. Boża Opatrzność zrządziła jednak inaczej. Ze Szczecina przyszło zaproszenie – był to list szkolnego kolegi z Tomaszowa, Jana Żurawskiego, który przebywał w naszym mieście, jako jeden z podopiecznych ks. Kazimierza Żarnowieckiego (1910-1981). Kapłan ten wywodzący się z kręgów duchowieństwa poznańskiego przybył do Szczecina, aby pomóc tu organizować od podstaw polskie życie. W budynkach byłej Meisterschulle przy dzisiejszym placu Kilińskiego założył Powszechne Warsztaty Pracy. W ramach tej niezwykłej instytucji edukacyjno-opiekuńczej i terapeutycznej zajął się młodymi ludźmi ocalonymi z wojennej pożogi. W ramach PWP działały pracownie: stolarska, ślusarska i hafciarska. Równolegle utworzony został, na wzór istniejących już we Francji i Belgii, Instytut Liturgiczny. Twórcą tych dzieł był wspomniany wyżej ks. Kazimierz Żarnowiecki, który w liście datowanym na 18 grudnia 1945 r. pisał do ówczesnego administratora apostolskiego w Gorzowie Wielkopolskim, ks. dr. Edmunda Nowickiego, późniejszego biskupa gdańskiego: „Praca ostatnich miesięcy dała mi znowu trochę więcej doświadczenia, a porządkowanie spraw całej naszej instytucji naprowadza mnie na myśl, żeby z całą tą ideologią opieki nad bezdomnymi i uwłaszczeniem ich połączyć wyraźnie służbę Kościołowi, stąd coraz wyraźniej powstaje we mnie myśl utworzenia instytutu liturgicznego – wtedy do tej pracy stanęłyby nasze warsztaty wraz z internatem”.

Talenty organizacyjne ks. Żarnowieckiego wynikały z jego bogatej osobowości i charyzmatów. Jednym nich był dar prowadzenia głębokich rozmów z wychowankami. W czasie tych rozmów Roman Kostynowicz, wychowawca w Instytucie Liturgicznym, dojrzewał do decyzji o kapłaństwie. On sam napisał po latach we wspomnieniach: „Ks. Żarnowiecki, z którym po raz pierwszy w życiu mogłem rozmawiać o wszystkim i o sobie, mało było nam wieczornych godzin… był to nadzwyczajny ksiądz. Do dziś dziękuję Bogu za to, że go spotkałem w życiu”.

Takie świadectwo o charyzmatycznym kapłanie złożył ks. Roman Kostynowicz 40 lat później. Ostateczną decyzję o kapłaństwie poniekąd wymógł wspomniany wcześniej szkolny kolega Jan Żurawski. Stało się to w sercu Szczecina przy Bramie Portowej. Miejsce to zawsze tętniące życiem, w bliskości ruin kościoła św. Jakuba, jakby określiło podstawowe duchowe kontury i swoisty „temperament duszpasterski” młodego człowieka wybierającego kapłaństwo, w którym odkrył cel swojego życia.

Kandydatów do kapłaństwa pochodzących z Ziem Zachodnich przyjmowano do Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Tam też udał się śladem kolegi Zenona Świątkowskiego, także wychowawczy w PWP. Studia rozpoczęte w Wojciechowym i prymasowskim Gnieźnie były kontynuowane już od roku 1947 w Gorzowie nad Wartą. Tutaj też ks. Roman Kostynowicz przyjął w 1952 r. święcenia kapłańskie. Pracował jako notariusz w Gorzowskim Sądzie Biskupim. W 1956 r. rozpoczął studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, wybierając jako kierunek konserwację zabytków. Pytany po latach dlaczego zostawił malarstwo, odpowiedział: „Uświadomiłem sobie, że najważniejszy jest człowiek, a nie piękno poza człowiekiem”.

Ta osobista, by tak rzec, estetyczna opcja preferencyjna na rzecz człowieka była bardzo wyrazista w ciągu 56 lat jego kapłańskiego życia, aż do końca. W okresie jego posługiwania, zwłaszcza w Kamieniu Pomorskim, wykrystalizował się swoisty styl pracy duszpasterskiej, który czasem on sam nazywał „personalizmem kamieńskim”. Działo się to wszystko w starej kamieńskiej plebanii, która gościła wielu wybitnych hierarchów, wśród nich kardynałów i biskupów: Stefana Wyszyńskiego (1901-1981), Franza Koeniga (1904-2004), Rogera Etchegaray’ego; wybitnych artystów, wśród nich: prof. Stefana Stuligrosza (1921-2012), prof. Feliksa Rączkowskiego (1906-1989) i prof. Joachima Grubicha. W tym miejscu należy wspomnieć o wakacyjnych pobytach luminarzy polskiej nauki. Wymieńmy tu historyka sztuki i muzealnika prof. Gwido Chmarzyńskiego (1906-1973), filozofa, wieloletniego rektora KUL-u, o. prof. Mieczysława A. Krąpca (1921-2008), czy też historyka sztuki, poetę i eseistę ks. prof. Janusza Pasierba (1929-1993). Wieczorne rozmowy na kamieńskiej plebanii zamieniały się w prawdziwe sympozja. Pewną rolę odegrał tutaj fakt, że młody Roman Kostynowicz bywał często w Jaremczu, gdzie w posiadaniu rodziny był pensjonat Doboszanka. Dodajmy, że Jaremcze było przed wojną chętnie odwiedzanym kurortem nazywanym Perłą Karpat. Kamieńska plebania była domem otwartym, gościnnym, przyjaznym, a jego gospodarz był dostępny – mocno odbiegając od wcale licznych wcieleń pewnego siebie „kościelnego funkcjonariusza”. Ks. Roman miał czas na rozmowy ze swoimi wikariuszami, alumnami, turystami, a także z zagubionymi w świecie i poszukującymi. Ci ostatni przybywali nawet z odległych miasta, aby móc z nim porozmawiać.

Z inicjatywy kamieńskiego proboszcza, a także grona zapaleńców ze Szczecina i z Kamienia doszło w roku 1964 do zorganizowania I Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej. Festiwal szczęśliwie przetrwał wszelkie polskie przełomy i przesilenia i trwa do dnia dzisiejszego. Kamień ze swą piękną, romańsko-gotycką katedrą, którą ostatni z Gryfitów, książę Ernest Bogusław de Croy wyposażył we wspaniałe barokowe organy, stał się znany w Polsce i daleko poza jej granicami. W tych latach Kamień, dawna stolica biskupów pomorskich, bywał nazywany „Letnią muzyczną stolicą Pomorza Zachodniego”.

W roku 1980 ks. Roman Kostynowicz jakby powrócił do Szczecina, gdzie dojrzewała jego decyzja o kapłaństwie, został proboszczem w katedrze św. Jakuba. Do końca swych dni przywracał jej utracone w kataklizmach historii piękno. Jako diecezjalny konserwator zabytków miał pod swoją pieczą kilkaset kościołów – znał ich dzieje, nawiedzał je i dbał o kontakty z ich aktualnymi gospodarzami. Cierpliwie prowadził kartoteki, sporządzał szczegółowe notatki. Poświęcił tym sprawom wiele czasu. Od roku 1959 dojeżdżał z wykładami do seminarzystów w Gorzowie Wielkopolskim, a później w Paradyżu, przekazując im wiedzę z zakresu sztuki sakralnej i opieki nad zabytkami. Kontynuował tę misję także w Szczecinie, w powołanym do życia i wybudowanym w naszym mieście Wyższym Seminarium Duchownym, w mury którego kamień węgielny uroczyście wmurował św. Jan Paweł II 11 czerwca 1987 r. Przypominam sobie z tych paradyskich spotkań dygresję, że warto dbać nawet o ruiny kościołów (nie brakowało ich w tamtym czasie). Był przekonany, że takie, jakby zranione piękno, jest jakimś wołaniem do ludzkiego wnętrza i pomaga człowiekowi.

Gdy w 1972 r. papież Paweł VI powołał do istnienia diecezję szczecińsko-kamieńską pojawiła się możliwość podniesienia z ruin kolejnych kościołów. Ks. Roman angażował się w to dzieło. Czynnym duszpasterzem, oddanym ludziom i gotowym ich wysłuchać był do końca swych dni. W pojedynczym człowieku, którego spotykał poszukiwał, jak prawdziwy artysta epifanii piękna i takim zostanie przez nas zapamiętany.

Postać i dzieło ks. inf. Romana Kostynowicza postanowiono upamiętnić stosowną tablicą, która będzie umieszczona w szczecińskiej katedrze.

Powszechne Warsztaty Pracy istniały do 1951 r., czyli do momentu rozbicia przez władze komunistyczne wszystkich instytucji i organizacji katolickich. Warto pamiętać, że były one jedną z pierwszych placówek edukacyjnych w powojennym Szczecinie. Trudno przecenić rolę i zasługi tej pionierskiej placówki. Może warto ją w stosownej formie upamiętnić, jak i osobę ks. Kazimierza Żarnowieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Meksyk: napad na dom kard. Norberta Rivery

2018-10-22 17:15

vaticannews.va / Miasto Meksyk (KAI)

W Meksyku dokonano napadu na dom byłego arcybiskupa stolicy tego kraju kard. Norberta Rivery. Zginął agent ochrony. Incydent miał miejsce wczoraj o godzinie trzeciej po południu czasu lokalnego. W ataku brało udział co najmniej trzech napastników.

CardenalRivera_Facebook

Źródła policyjne podają, że do rezydencji kardynała zapukał mężczyzna ubrany w mundur pod pretekstem dostarczenia paczki. Gdy agent ochrony otworzył drzwi, jeden z napastników wyjął broń i strzelił, raniąc go śmiertelnie. Następnie uciekł z miejsca ataku. Trwają intensywne poszukiwania sprawców.

Meksyk jest krajem szczególnie niebezpiecznym dla księży katolickich. W ostatnich sześciu latach zamordowano tam 21 kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Wkrótce X Forum Tato.Net

2018-10-22 19:15

Archiwum organizatorów
Marek Kamiński podczas Forum TatoNet

17 listopada br. w Hotelu ARCHE Krakowska w Warszawie odbędzie się jubileuszowa, dziesiąta edycja Międzynarodowego Forum Tato.Net17

Setki ojców będą wymieniać się doświadczeniami w o.Net. Wśród uczestników nie zabraknie mężczyzn, którzy z jednej strony inwestują w swoje ojcostwo, a z drugiej odnoszą sukcesy zawodowe.

Forum Tato.Net to całodzienne „święto ojcostwa” wypełnione wykładami, warsztatami oraz nieformalnymi rozmowami o roli taty w rodzinie i życiu społecznym.

Co roku odbywa się w innym polskim mieście, tym razem wybór padł na Warszawę. Idea jest prosta: zamiast nieustannie narzekać na kryzys ojcostwa, lepiej spotkać się w społeczności ojców, aby wzajemnie się wspierać.

Archiwum organizatorów
IX Forum TatoNet - rozmowy

Jak podkreślają organizatorzy z Inicjatywy Tato.Net, to spotkanie unikatowe na mapie Polski, a nawet Europy. Towarzyszy mu przekonanie, że „mocni ojcowie muszą trzymać się razem”, jak powiedział dr Ken Canfield, wybitny znawca tematyki ojcowskiej, który sam jest tatą.

Forum Tato.Net towarzyszy hasło – temat szczegółowy każdej edycji. W tym roku to „Miłość i szacunek”. Jak tłumaczy inicjator Tato.Net i organizator Forum, dr Dariusz Cupiał: Miłość i szacunek to wartości centralne w budowaniu każdej międzyosobowej więzi. Wartości, które dzisiaj przez nas mężczyznpotrzebują być ponownie odkryte. Co więcej – to są również wartości, które wzajemnie się wzmacniają.

Praktycznym odzwierciedleniem tegorocznego hasła jest program Forum Tato.Net, który składa się z trzech części:

- Część pierwsza: „Tato, potrzebujesz miłości i szacunku. Dlaczego i jak dbać o własny rozwój?”,

- Część druga: Blok 15 grup tematycznych – warsztaty, panele, seminaria. Przestrzeń aktywności dla wszystkich uczestników,

- Część trzecia: „Miłość i szacunek, które dajesz swojemu otoczeniu. Wyzwania, rozwiązania, dobre praktyki”.

Ważnym punktem programu będą również „Męskie rozmowy o ojcostwie”, podczas których usłyszymy wartościowe i praktyczne świadectwa niejednego taty. Te panelowe debaty poprowadzą znani ojcowie: dziennikarz Krzysztof Ziemiec oraz aktor Michał Chorosiński.

Uczestnicy

Na Forum Tato.Net zaproszeni są wszyscy ojcowie oraz ojcowie zastępczy, niezależnie od wieku, doświadczenia czy narodowości. Wydarzenie ma charakter międzynarodowy, w tym roku możemy się spodziewać uczestników z USA, Ukrainy czy Węgier.

Jednym z prelegentów będzie Shane Barkley – prezes organizacji Savvy Dads (tę nazwę można przetłumaczyć jako „Kumaci ojcowie”). To doświadczony tata trzech córek, który od kilkunastu lat zajmuje się doradztwem w branży finansowej. Na Forum Tato.Net opowie o aktywnym słuchaniu – kluczu do budowania dobrych relacji rodzinnych.

Pozostali mówcy jubileuszowej edycji Forum Tato.Net to między innymi:
Kazimierz Korab (socjolog, dyrektor Polonijnego Liceum Ogólnokształcącego Niepublicznego „Klasyk”),
Krzysztof Filarski (maratończyk i specjalista od storytellingu),
Grzegorz Grochowski (wykładowca akademicki, animator życia kulturalnego),
Paweł Sopkowski (pionier polskiego coachingu i mentoringu, przedsiębiorca),
Janusz Wardak (wicedyrektor warszawskiej szkoły „Żagle”, autor popularnej strony mniejekranu.pl, tata dziesięciorga dzieci),
Maciej „Zuch” Mazurek (autor jednego z popularniejszych blogów http://ZUCH.media). Kultura odpowiedzialnego ojcostwa

Ważnym wydarzeniem towarzyszącym Forum Tato.Net będzie uroczysta gala, która odbędzie się w piątek (16 listopada br.). Tego wieczoru zostaną przyznane wyróżnienia Inicjatywy Tato.Net. Pierwszym z nich jest Statuetka MAX. Otrzymują ją osoby oraz instytucje, które swoim przykładem i działaniami ukazują wartość i piękno ojcostwa. Mogą ją również otrzymać twórcy, których dzieła przedstawiają ojcostwo, jako ważną wartość, potrzebną współczesnemu światu.

Do tej poryStatuetki MAX otrzymali m.in. Robert „Litza” Friedrich, Marek Kamiński, czy doktor Krzysztof Liszcz.

Z kolei wyróżnienia topdADS przeznaczone są dla reklam kreujących pozytywny wizerunek taty – odpowiedzialnego, odważnego, troskliwego mężczyzny.

Gali będzie towarzyszyć kolacja, a całą uroczystość poprowadzi wspomniany już aktor Michał Chorosiński.

Odkrywanie ojcostwa Forum Tato.Net jest cyklicznym wydarzeniem organizowanym przez Inicjatywę Tato.Net. To wiodąca w Europie instytucja, inspirująca mężczyzn do przeżywania ojcostwa jako pasji oraz najważniejszej kariery życia. Inicjatywa funkcjonuje od 14 lat pod auspicjami Fundacji Cyryla i Metodego.

Szczegółowy program oraz zapisy: https://evenea.pl/imprezy/konferencje/warszawa/x-miedzynarodowe-forum-tatonet-205336/

Inicjatywa Tato.Net: http://tato.net/

„Miłość i szacunek” – wykład dra Emersona Eggerichsa podczas IX edycji Forum Tato.Net: https://www.youtube.com/watch?v=Rvj63cxK6Ok

prof. Kazimierz Korab o znaczeniu miłości i szacunku: http://tato.net/czytelnia/sila-ojcowskiej-milosci-tkwi-w-konkretach/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem