Reklama

Konkurs Połączyła ich Polska

Ma 100 lat i wciąż się uczy

2018-08-08 10:23

Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 32/2018, str. VI

Małgorzata Cichoń
Barbara Kaden-Swolkień – 100-latka na uniwersytecie

Choć to już niezwykła okazja, by ją przedstawić na naszych łamach, jest i kolejna – pani Barbara od 7 lat studiuje na Uniwersytecie Trzeciego Wieku (UTW) przy Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II (UPJPII) w Krakowie, a tuż po wakacjach ma zamiar podjąć studia stacjonarne z teologii. Jeśli więc ktoś – ze względu na swój wiek – obawia się podjąć nowego wyzwania, powinien poznać sekret żywotności tej 100-latki. Musi go jednak odczytać pomiędzy wierszami...

O co (nie) pytają

Spotykamy się w pokoju profesorskim na UPJPII, towarzyszy nam ks. dr hab. Jan Dziedzic, prof. UPJPII, kierownik ds. tutejszego UTW. – Ostatnio stała się pani osobą bardzo medialną. Udziela wywiadów: „Dziennikowi Polskiemu”, TVN, a teraz „Niedzieli”. Jakie pytania stawiają najczęściej dziennikarze? – postanawiam przejść do meritum. A Barbara Kaden-Swolkień bez wahania stwierdza: – O receptę na długowieczność. Tymi pytaniami jestem zasypywana nie tylko przez dziennikarzy, ale i osoby, które mnie znają z ulicy.

– I co im pani odpowiada? – Zgodnie z prawdą, że nie mam recepty. Nie utrzymuję diety, co teraz jest uznane za jedną z przyczyn śmierci, bo wpływa na choroby kardiologiczne. Jednak już od dzieciństwa nie lubiłam tłuszczy: do dziś nie znoszę masła. Nawet jeżeli kawałek pieczywa odkrojono nożem po maśle, to już tego nie zjem. Kiedyś jajka były w niełasce, teraz wróciły i spożywam je w ilości 2-4 na tydzień. Słodycze bardzo lubię, natomiast herbata musi być bez cukru, bo bym nie wypiła. Gdy w dzieciństwie z jedzenia masła zwolnił mnie znany pediatra, to brałam za to coś słodkiego do chleba, wobec czego popijałam już gorzką herbatą – zdradza swe nawyki żywieniowe urodzona w Rabce-Zdroju seniorka.

Reklama

– A o co ludzie nie pytają, choć chętnie by im pani opowiedziała, mając doświadczenie 100 przeżytych lat? – przechodzę do poważniejszych zagadnień. – Z rozmowy z dziennikarzami TVN wywnioskowałam, że słuchają Radia Maryja. Mówiłam im, że to jest mój uniwersytet, z kolosalną różnorodnością tematyki, zbieżnością ze współczesnymi wydarzeniami, popularyzacją Starego i Nowego Testamentu, co jest dla mnie rzeczą bardzo istotną, bo postanowiłam przeczytać całą Biblię. Nie bardzo mi się to udaje, szczególnie jeśli chodzi o Stary Testament. Wiek robi już swoje i gdy np. położę się w ciągu dnia – potrafię przespać audycję, która mnie interesuje. A zawsze staram się słuchać ks. prof. Henryka Witczyka. To mój ulubiony teolog, który jest jednym z prowadzących audycję pt. „Szukając Słowa Bożego”. Dzięki niej jestem przygotowana do udziału w niedzielnej liturgii.

Spełnione życzenia

– Czy długie życie jest wartością? Przecież wszyscy sobie tego życzymy, śpiewając „100 lat” – dopytuję. – Uważam, że to wspaniały wiek! Ta długa doczesność daje możność poprawy życia i, jak to się mówi, „dostania do nieba” – odpowiada pani Barbara. Myli się jednak ten, kto sądzi, że czas przeszedł jej bezproblemowo. Po 10 latach małżeństwa jej rodzice rozwiedli się. Brat i ojczym zginęli w Auschwitz. Pochowała męża, a niedawno – najstarszego syna. Sama uległa dwóm wypadkom i pomimo zaawansowanej osteoporozy, jej kości nie złamały się. – Lekarz prowadzący uważa to prawie za cud, a rodzina mówi, ze jestem z żelaza – uśmiecha się seniorka.

Życząc sobie 100 lat dodajemy: „w miłości, radości, zdrowiu”. A co pomaga przejść przez te „ciemniejsze” dni? – Bardzo pomaga wiara. Wiadomo, że ludzie wierzący mają motywację całkiem różną od niewierzących. Tak się złożyło, że gimnazjum w Rabce, do którego uczęszczałam, prowadziły bardzo religijne panie: Irena, Zofia i Krystyna Szczuka. Ta ostatnia skończyła teologię i nam ją wykładała. Nigdy nie opuszczałam niedzielnej Eucharystii, a dziś staram się być na niej codziennie. Należę do parafii Mariackiej w Krakowie, a na Mszę św. chodzę do podlegającego jej kościoła św. Marka, gdzie posługują księża z UPJPII. Co miesiąc przystępuję co sakramentu pokuty i pojednania – mam stałego spowiednika, który jest równocześnie moim kierownikiem duchowym i każdorazowo poświęca mi na ten sakrament godzinę czasu. Jeśli chodzi o modlitwę, lubię „Ojcze Nasz”. W ciągu dnia preferuję akty strzeliste. Różne, swoimi słowami, np. często modlę się za zmarłych z rodziny – wyznaje seniorka.

Czy jej życie religijnie na emeryturze „rozkwitło”? – Gdy pracowałam jako lekarz (w Szpitalu Uzdrowiskowym w Krynicy, a także w Nowym Domu Zdrojowym na oddziale klinicznym, którego konsultantem był znany hematolog prof. Tadeusz Tempka) i prowadziłam dom, nie miałam możliwości być codziennie na Eucharystii. Dzieci mówią, że teraz jestem dewotką. Twierdzą też, że nie mogę mieć szerokich horyzontów, słuchając np. tylko jednego radia. A mnie szkoda czasu na kolejne serwisy informacyjne w innych stacjach. Jestem więc uważana w rodzinie za czarną owcę. Ale sobie z tego nic nie robię. Wybieram się – nie wiem, czy to się uda – na Sylwestra Radia Maryja do Torunia. Może by się z UTW kilka osób uzbierało na wspólny wyjazd? (Seniorka zwraca się do obecnego z nami ks. Jana Dziedzica). Ja bym miała oprócz siebie dwie pasażerki... Mam marzenie, żeby zatańczyć tam z o. Janem Królem, z pochodzenia góralem.

Twarz Uniwersytetu

Pani Barbara, „twarzą” UTW przy Uniwersytecie Papieskim, została jako 93-latka. – O studiach dla seniorów dowiedziałam się całkiem przypadkowo od znajomej dietetyczki, która tak jak ja przeniosła się z Krynicy do Krakowa. Powiedziała, że można się zapisać. Na drugi dzień po spotkaniu z nią zrobiłam to i jestem bardzo zadowolona. Interesują mnie zwłaszcza zajęcia z Biblii i teologii. Audycje w Radiu Maryja ułatwiają mi zrozumienie trudniejszych wykładów – przyznaje aktywna 100-latka.

Można powiedzieć, że „gen” otwartości na naukę i nowe wyzwania, pani Barbara odziedziczyła po przodkach. Jej ojciec, dr Adam Kaden, był literatem, malarzem i architektem. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, m.in. u prof. Ignacego Chrzanowskiego (ojca bł. Hanny Chrzanowskiej). – Tato był też mecenasem sztuki i nauki, wszechstronnie utalentowanym, z wyłączeniem muzykalności, czego i ja nie posiadam. Dobrze znał się z marszałkiem Józefem Piłsudskim, a nawet służył w Legionach, choć krótko, ze względu na stan zdrowia – opowiada córka Adama Kadena.

Jej dziadkiem (od strony matki), a zarazem ojcem chrzestnym, był Zygmunt Markowski, zasłużony w Polsce prof. medycyny i weterynarii. Z kolei dziadek ze strony ojca, lekarz pediatra dr Kazimierz Kaden, został właścicielem uzdrowiska w Rabce. A prapradziadek Ernest Leopold Kaden, weteran powstania listopadowego, to inżynier górnictwa i hutnictwa. Rodzina wywodzi się z Kadania w Czechach. Jak można przeczytać w internecie, jej przedstawiciele w XVI wieku bywali burgrabiami w Norymberdze, a od XVII wieku osiedlili się w Saksonii, gdzie pełnili godności na dworze Wettinów.

Geny pani Barbary, za przyczyną małżeństwa z kolegą ze studiów medycznych, Andrzejem Swolkienem, „połączyły” się z genami z Kresów, Litwy. Jaki więc moja rozmówczyni ma teraz charakter? – Dzieci mówią, że jestem uparta. Zgadzam się, jestem uparta, ale w pozytywnym celu – odpowiada z uśmiechem.

Ważne szczegóły

Po wakacjach 100-latka ma zamiar podjąć na UPJPII studia stacjonarne z teologii. – Jestem dalej zainteresowana rozwojem wiary – wyjaśnia. I od razu dopytuje ks. Jana, czy jest możliwe, by zapisała się na grekę i łacinę. Bo języki to jej hobby. W gimnazjum uczyła się francuskiego. Niemieckiego nauczyła się sama, nie mając żadnych kontaktów z Niemcami w czasie okupacji. Drugie jej hobby to meble antyczne. A motywacja, która sprawiła, że przed laty pani Barbara wybrała medycynę, jest wciąż aktualna: – Interesuje mnie człowiek – stwierdza emerytowana lekarka.

Czy myśli o przejściu do wieczności? – Chciałabym mieć przynajmniej dwa tygodnie na przygotowanie się. Bo uważam, że to najważniejszy dzień w życiu. Imponuje mi moja kuzynka, która świadomie umierała. Zaprosiła całą rodzinę i się z nimi żegnała.

– Trzeba przywiązywać wagę do każdego dnia, jakby miał być ostatnim. Ta dewiza bardzo mi odpowiada – mówi pogodna seniorka. – Bo przecież sto lat nie bierze się z niczego, składa się z poszczególnych dni, chwil... – zamyślam się. A moja rozmówczyni potwierdza: – Nasze życie składa się ze szczegółów. Przykładowo, dobry obiad to też istotna sprawa!

Mówi ks. Jan Dziedzic:
– Barbara Kaden-Swolkień jest jedną z najpilniejszych studentek Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy UPJPII. Systematycznie uczęszcza na zajęcia, dni skupienia oraz inne uczelniane wydarzenia.

Tagi:
sylwetka

Ks. Kazimierz Szymański

2018-10-03 08:07

Oprac. ks. Kazimierz Dąbrowski
Edycja łódzka 40/2018, str. VIII

Urodził się 23 lutego 1875 r. we wsi Pniewo k. Kutna. Gdy miał 2 lata zmarł mu ojciec. Pod opieką matki pozostawał w domu, gdzie panowała atmosfera religijna. Od 1882 r. uczęszczał do szkoły prywatnej w Skierniewicach. W 1884 r. rozpoczął naukę w IV Gimnazjum w Warszawie, które ukończył w 1892 r. W tymże roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął w katedrze warszawskiej 12 września 1897 r. z rąk bp. Kazimierza Ruszkiewicza.

Pierwszą placówką neoprezbitera była parafia Goszczyn (pw. św. Michała Archanioła) w powiecie grójeckim, do której był zamianowany następnego dnia po święceniach. Po miesiącu trafił do parafii Tarczyn. Następną placówką ks. Kazimierza była parafia Słomczyn, do której został skierowany 23 grudnia 1897 r. Rok później został wikariuszem w parafii pw. Świętego Ducha w Łowiczu, w której pracował niespełna 4 miesiące. 6 marca 1899 r. objął funkcję prokuratora w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Po 5 latach wytężonej pracy, jako ekonom, został mianowany proboszczem parafii św. Marcina w Kuflewie należącej do dekanatu mińskiego. Parafia liczyła wówczas ponad 4 tys. katolików, a ponieważ nie było wikariusza praca ks. Szymańskiego była bardzo absorbująca. Posługę w tej parafii pełnił przez 12 lat.

22 września 1912 r. został proboszczem parafii Grabów Łęczycki. Po wybuchu wielkiej wojny Grabów wraz z okolicznymi miejscowościami został zajęty przez wojska niemieckie i austriackie, a ludność ograbiona i zubożona. Proboszcz musiał w pracy duszpasterskiej kłaść nacisk na dobroczynność. Najpierw współpracował z organizacjami charytatywnymi, a pod koniec wojny założył Katolickie Towarzystwo Dobroczynności. W Grabowie ks. Szymański uczył parafian miłości do ojczyzny, a następnie z entuzjazmem witał niepodległą Polskę.

1 kwietnia 1921 r. został proboszczem parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim i pierwszym dziekanem dekanatu tomaszowskiego. Mając doświadczenia rządcy kasowego, w 1921 r. założył w Tomaszowie Mazowieckim Chrześcijański Bank Spółdzielczy. Był także członkiem Związku Misyjnego Kleru Diecezji Łódzkiej. 19 lipca 1921 r. ks. Szymański wystosował prośbę do bp. Wincentego Tymienieckiego, by zezwolił na binację Mszy św. w niedzielę, ponieważ parafia tomaszowska liczyła 20 tys. katolików i trzeba było oprócz czterech mszy św. w kościele parafialnym celebrować, także w zakładach naukowych, seminarium nauczycielskim i w więzieniu.

25 czerwca 1925 r. ks. Szymański jako proboszcz parafii i dziekan wystosował pismo do Kurii Biskupiej, w którym wyraził prośbę, by biskup dokonał podziału parafii tomaszowskiej liczącej 25 tys. mieszkańców. Zaproponował, by nowo powstała parafia była pw. Najświętszego Serca Jezusowego. Prośba nie została bez odzewu, bo 24 grudnia 1928 r. bp Tymieniecki wydał dekret powołujący nową parafię pw. Najświętszego Serca Jezusowego. W dekrecie erekcyjnym zaznaczono, że biskup uwzględnił potrzeby duchowe mieszkańców Tomaszowa oraz sugestię Kapituły Katedralnej Łódzkiej. W 1927 r. za gorliwą pracę został odznaczony godnością kanonika honorowego Kapituły Katedralnej Łódzkiej.

28 maja 1930 r. został proboszczem parafii w Górze Świętej Małgorzaty, gdzie pracował niespełna rok. 10 stycznia 1931 r. ks. Szymański złożył do biskupa pismo, w którym prosi o zwolnienie z funkcji administratora Góry Świętej Małgorzaty i powierzenie stanowiska wikariusza. Wówczas ks. Szymański otrzymał zakaz zaciągania pożyczek lub kredytów na cele kościelne, społeczne czy osobiste – bez zgody władzy diecezjalnej.

Został najpierw wikariuszem parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Łodzi, a następnie parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Łodzi. Jako wikariusz prowadził też naukę religii w szkołach, rekolekcje dla grup specjalnych oraz był spowiednikiem sióstr bezhabitowych.

Od 1930 r. przez 3 lata wakowało stanowisko kapelana w Leśmierzu i 17 kwietnia 1933 r. został nim ks. Szymański. Tu był prefektem siedmioklasowej Szkoły Powszechnej im. Stanisława Jachowicza (15 godzin tygodniowo). Angażował się w życie Kościoła, m.in. wziął udział w kanonizacyjnych uroczystościach bł. Andrzeja Boboli w Rzymie (23 kwietnia 1938 r.).

Ostatnie pismo znajdujące się w aktach osobowych księdza datowane jest na 11 stycznia 1939 r. Prosi w nim ks. Stefana Gostkowskiego – proboszcza parafii w Górze Świętej Małgorzaty, by mógł prowadzić pogadanki religijne na Uniwersytecie Ludowym w Bryskach.

Ks. Kazimierz został aresztowany 6 października 1941 r. i osadzony w obozie w Konstantynowie Łódzkim. 30 października został przewieziony do Dachau, gdzie zmarł 30 marca 1942 r. w szpitaliku obozowym.

W 70-lecie śmierci (2012 r.) w kościele parafialnym w Górze Świętej Małgorzaty ufundowano tablicę dla dwóch męczenników Dachau związanych z Ziemią Łęczycką: ks. Władysława Grzelaka (pochodzącego z tej parafii) i ks. Kazimierza Szymańskiego (byłego proboszcza parafii).


Ks. Kazimierz Szymański (1875­–1942)
Proboszcz parafii Kuflew, Grabów Łęczycki, Tomaszów Mazowiecki, Góra Świętej Małgorzaty
Numer obozowy 28177

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Tajemnice radosne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2003

Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater”, poświęconej Najświętszej Maryi Pannie pisze, że Maryja, „szła naprzód w pielgrzymce wiary”. Dzisiaj Maryja jako nasza najlepsza Matka uczy nas wiary. Biorąc więc do rąk różaniec i rozważając tajemnice radosne chcemy uczyć się od Maryi prawdziwej wiary.

Jiri Hera/fotolia.com

1. Tajemnica zwiastowania.

Anioł rzekł do Maryi: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. (…) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1, 30-38).
Każdy z nas ma swoje zwiastowanie. Tak jak do Maryi i do nas Bóg posyła anioła ze wspaniałą wiadomością. Ta wiadomość to prawda, że Bóg nas kocha, że ma wobec nas wspaniały plan swej miłości. Nieraz nie bardzo rozumiemy to zwiastowanie. Jakże się to stanie, to niemożliwe, dlaczego ja? - pytamy Boga i samych siebie. Maryja, mimo tego, że też nie wszystko rozumiała, odpowiedziała Bogu „niech mi się stanie według twego słowa”. Rozważając tę tajemnicę prośmy Boga, abyśmy tak jak Maryja zawsze z radością odpowiadali „tak” na Jego propozycje.

2. Tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety.

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1, 39-41).
Nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję to doskonały wzór takich spotkań, których celem jest pogłębienie wiary, przybliżenie się do Boga. Elżbieta w czasie tego spotkania została napełniona Duchem Świętym i zaczęła wielbić Boga. Tak jak do Elżbiety przyszła Maryja i umocniła jej wiarę, tak i my spotykamy się z ludźmi, dzięki którym przybliżamy się do Boga. W tej tajemnicy dziękujmy Bogu za tych wszystkich ludzi, dzięki którym nasza wiara została umocniona.

3. Tajemnica narodzenia Pana Jezusa.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 6-7).
W czasie rozważania tej tajemnicy staje przed nami obraz stajenki betlejemskiej. Przedziwny pokój i radość z niej promieniują. Chociaż na świecie panują jeszcze legiony rzymskie, a król Herod już czyha na życie Nowonarodzonego, Maryja, Józef i Jezus czują się bezpieczni w ubogiej stajence. Tak też będzie, kiedy prawdziwie Jezus narodzi się w naszych sercach, kiedy nasze serca staną się betlejemskimi stajenkami. Nawet jeżeli na świecie będzie wiele niepokoju, nawet jeżeli będziemy doświadczać różnych problemów, to będziemy szczęśliwi szczęściem, które da nam Nowonarodzony. Prośmy zatem, aby Jezus prawdziwie narodził się w naszych sercach.

4. Tajemnica ofiarowania Pana Jezusa w świątyni.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (Łk 2, 22-23).
Maryja i Józef ofiarowali Bogu to, co było dla nich najcenniejsze - ukochane Niemowlę. Uczynili to nie tylko dlatego, żeby spełnić przepis prawa, ale również dlatego, ponieważ byli przekonani, że wszystko, co człowiek posiada, pochodzi od Boga i trzeba to odnosić do Boga, przedstawiać Panu Bogu. Trudne jest to do zrozumienia dla współczesnego człowieka, który często zapatrzony w siebie, wszystko odnosi do siebie - stawiając siebie w centrum wszechświata. Rozważając tę tajemnicę uczmy się od Maryi i Józefa, że wszystko powinniśmy ofiarować Panu Bogu.

5. Tajemnica odnalezienia Pana Jezusa w świątyni.

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice (Łk 2, 41-43).
Jak łatwo jest zgubić Chrystusa. Wystarczy chwila nieuwagi, pokusa, grzech i Chrystus schodzi na dalszy plan naszego życia. Może nam się nawet wydawać, że jesteśmy blisko Jezusa, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami i nie dostrzegamy tego, iż Go zgubiliśmy, tak jak Maryja i Józef nie dostrzegli tego, że Jezus został w Jerozolimie. Maryja, która z bólem serca szukała swego Syna, dzisiaj pomaga nam powracać do naszego Pana i Zbawiciela. Prośmy Maryję, abyśmy szli przez życie zawsze z Jej Synem, a gdy Go zgubimy, aby pomagała nam Go odnajdywać.

Maryjo, ukochana Matko, nasza pielgrzymka wiary ciągle trwa. Prosimy Cię, bądź z nami, kiedy pielgrzymujemy do Twego Syna po drogach XXI wieku. Spraw, aby nasza wiara każdego dnia stawała się coraz bardziej żywa, prawdziwa i konsekwentna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: zakończył się II Międzynarodowy Kongres „Europa Christi”

2018-10-22 21:20

Ks. Mariusz Frukacz

Bożena Sztajner/Niedziela

Ekonomia w kontekście „Europa Christi” – to temat ostatniej sesji II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”, która 22 października odbyła się w auli redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Obok prelegentów, wśród gości częstochowskiej stacji Kongresu znaleźli się m. in. bp Stefan Regmunt, bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, ks. prał. Zbigniew Kras – kapelan prezydenta RP Andrzeja Dudy, ks. prof. Józef Krukowski i ks. prof. Mirosław Sitarz oraz młodzież z Technikum Ekonomicznego w Częstochowie. Sesję poprowadził red. Mariusz Książek z tygodnika katolickiego „Niedziela”

Zobacz zdjęcia: Zakończenie Kongresu Europa Christi w Częstochowie

„Europo, co zrobiłaś ze swoim chrztem? Stary kontynent coraz bardziej podkopuje swój fundament. Chrześcijaństwo to nasz kod kulturowy. Marzeniem św. Jana Pawła II była Europa jako wspólnota ducha” – mówiła na początku sesji Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Bożena Sztajner/Niedziela

Natomiast bp Stefan Regmunt przypomniał, że „Duch Święty dokonuje odnowy nie tylko naszej Ojczyzny. A dzięki takim wydarzeniom jak Kongres Europa Christi św. Jan Paweł II żyje i jest obecny pośród nas”.

Następnie ks. prof. Józef Krukowski podkreślił, że „są dwa nurty w procesie integracji europejskiej. Jest nurt chrześcijański z Alcide De Gasperim, Robertem Schumanem i nurt laicki. Celem chrześcijańskich założycieli Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej było zapewnienie pokoju i dobrobytu. Dzisiaj miejsce przywódców katolickich zajęli w Europie socjaliści, liberałowie i postkomuniści, którzy tworzą nową strukturę Unii Europejskiej”.

Również ks. inf. Ireneusz Skubiś, moderator i twórca ruchu „Europa Christi” oraz organizator Kongresu zaznaczył, że „ potrzebne jest zamyślenie, głęboka refleksja nad tym, aby w Europie zostały zachowane wartości podstawowe, Dekalog”.

Ks. Skubiś wskazał na solidarność myślenia, solidarność idei i przypomniał, że piękno zbawia świat – A to jest piękno Ewangelii, piękno kultury chrześcijańskiej – podkreślił ks. Skubiś.

Pierwszy z prelegentów Włodzimierz Rędzioch, korespondent „Niedzieli” z Rzymu i Watykanu odnosząc się do wyboru Jana Pawła II podkreślił, że „w 1978 r. wybór kard. Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra to była dla nas absolutna niespodzianka”.

- Dlaczego i jak Paweł VI przygotował niejako wybór papieża z Polski? – pytał Włodzimierz Rędzioch - W 1976 r. zaprosił kard. Wojtyłę do wygłoszenia rekolekcji watykańskich, następnie w synodzie nt. ewangelizacji uczynił kardynała krakowskiego głównym relatorem- kontynuował korespondent „Niedzieli”.

„Myślałem, że mam więcej czasu” – przypomniał Wł. Rędzioch słowa kard. Wojtyły wypowiedziane w dniu śmierci Jana Pawła I, 28 września 1978 r.

Prelegent przypomniał również świadectwo Benedykta XVI o św. Janie Pawle II – To był człowiek, z którego promieniowało ciepło. To był człowiek całkowicie złączony z Bogiem. Był człowiekiem o wielkim intelekcie – cytował słowa Benedykta XVI.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Dla Jana Pawła II każde spotkanie z człowiekiem było wielkim darem. Duszpasterskim celem pontyfikatu było doprowadzenie każdego człowieka do osobistego kontaktu z Bogiem. Jan Paweł II był pasterzem globalnym. Od samego początku identyfikował się z posługa św. Piotra – kontynuował Rędzioch.

Ks. Grzegorz Piątek SCJ, Koordynator Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT podejmując temat: „Indywidualny i społeczny wymiar odpowiedzialności przedsiębiorcy” podkreślił, że „bycie przedsiębiorcą to autentycznie ludzkie i chrześcijańskie powołanie”.

- Przedsiębiorcy to filary ładu społecznego – kontynuował ks. Piątek.

Prelegent przywołał też słowa amerykańskiego teologa i intelektualisty Georga Weigela, że „w trzecim tysiącleciu bogactwo pochodzi z ludzkiego umysłu” - W pracy przedsiębiorcy potrzebne jest dobrze uformowane sumienie, aby firma była także miejscem ewangelizacji – dodał ks. Piątek.

Natomiast ks. dr Przemysław Król SCJ, duszpasterz Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT przybliżył temat: „Sprawiedliwość proceduralna – o nową jakość w relacji przedsiębiorcy z administracją podatkową”

Prelegent pytał o skuteczność administracji i wskazał na zasadę personalizmu. Mówiąc o stosunku administracji podatkowej wobec podatnika ks. Król przypomniał, że „państwo powinno budować zaufanie i umacniać moralność podatkową”.

Następnie dr Henryk Siodmok, prezes Zarządu Grupy ATLAS podejmując refleksję nad „sprawiedliwymi podatkami w duchu chrześcijańskim” zaznaczył m. in., że „bez nauczania społecznego Kościoła nie byłoby przedsiębiorczości”. Prelegent wskazał na prawo własności, które zawiera w sobie zarządzanie i eksploatowanie.

Mówiąc o wartościach w oparciu, o które mają działać przedsiębiorcy dr Henryk Siodmok wskazał na wiarę, która wymaga aktywności.

Kolejny prelegent dr Remigiusz Piłat, właściciel i redaktor naczelny magazynu-gospodarczo-finansowego CAPITAL MAGAZYN przybliżył temat: „Kapitał narodowy fundamentem chrześcijańskiej Europy”. Prelegent przypomniał, że kapitał jest w służbie człowieka - W centrum kapitału musi być człowieka. Nie można rozumieć kapitału w oderwaniu od człowieka – mówił dr Piłat.

Podczas częstochowskiej stacji Kongresu również Stefan Kawalec, współpracownik Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych przybliżył temat; „Wspólny obszar walutowy zagrożeniem dla współistnienia narodów i państw w duchu chrześcijańskim”, Tomasz Grzelak, prezes Zarządu Hatrans wskazał na „polskie firmy rodzinne - ostoję tradycyjnych chrześcijańskich wartości a problemy sukcesji pokoleniowej”.

Ponadto inż. Jan Michał Małek z USA mówiąc o „chrześcijańskiej myśli ekonomicznej, a tak zwanym państwem opiekuńczym” podkreślił, że „prawo własności potwierdzone jest w Dekalogu” - Własność łączy się z prawem naturalnym. Bez własności człowiek staje się niewolnikiem. Dlatego marksizm i komunizm chciały zlikwidować własność prywatną – mówił Małek.

Natomiast Chris Zawitkowski z USA omówił kwestię „bezpieczeństwa Europy”.

Na zakończenie Kongresu Mszy św. w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze przewodniczył abp Wacław Depo metropolita częstochowski. „Dzieło Kongresu „Europa Christi” składamy na ołtarzu Maryi” – mówił na początku mszy św. abp Depo.

W homilii metropolita częstochowski podkreślił: „Dziękujemy dzisiaj także za obdarowanie świętymi następcami św. Piotra: św. Jana XXIII, św. Pawła VI i św. Jana Pawła II. Dziękujemy Bogu za ich pokorne i prorockie świadectwo miłości do Chrystusa i Kościoła”.

Abp Depo przypomniał, że 17 października 1978 r. Jan Paweł II w orędziu podczas Mszy św. za Kościół wskazał na wierność dziedzictwu swoich poprzedników. „Jest rzeczą oczywistą, że wierność obejmuje również zdecydowanie posłuszeństwo względem magisterium Piotra, zwłaszcza w tym, co dotyczy doktryny; "obiektywny" charakter tego magisterium winien być zawsze rozważany, a także chroniony ze względu na trudności, jakie w naszych czasach gdzieniegdzie zagrażają niektórym prawdom wiary katolickiej” – cytował arcybiskup słowa Jana Pawła II.

Odnosząc się do tekstu Ewangelii oraz pytania Jezusa “za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego” arcybiskup podkreślił, że „w tej scenie ukazane jest to, kim jest Jezus Chrystus i skąd jest źródło odpowiedzi Piotra”.

- Piotr będzie musiał przejść jeszcze drogę sprzeciwu, zaparcia się Jezusa, aby na koniec wyznać „Ty wiesz, że Cię kocham” i dopiero stanie się opoką – kontynuował abp Depo.

Metropolita częstochowski przypomniał słowa kard. Wyszyńskiego z 25 września 1961 r. „jako słowa dzisiaj obnażające prawdę o nas”.

„Jak bardzo komplikuje się nasze życie społeczne przez kłamstwo, przez zwyczaj kłamstwa i przez ducha kłamstwa. Przyjdą trudne chwile, w których prawda będzie bardzo potrzebna, ale wówczas ludzie przyzwyczajeni do kłamstwa pomyślą, a może i to jest kłamstwem. I zamiast wierzyć temu, co naprawdę jest prawdą zdolną ich ratować, opuszczą ręce. Tyle kłamstw już było, a więc zapewne i to jest kłamstwem. Prawda kłamstwem. To, co mogło być ratunkiem będzie zlekceważone tylko dlatego, że ludzie przyzwyczaili się do faktu okłamywania. Ilu w Polsce jest takich ludzi, którzy udawali ateistów i bezbożników z obawy, z lęku i trwogi. Czy myślicie, że to uchodzi bezkarnie? Żadną miarą! To jest ciężkie okaleczenie psychiki ludzkiej i to później wyda swoje owoce rzutując na przyszłość. Nieprawda wobec Boga i zasad moralnych chrześcijaństwa rzutuje na życie rodzinne, społeczne, na obowiązki gospodarcze i życie całego narodu” – mówił wówczas kard. Wyszyński. .

Nawiązując do tematu Kongresu „wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II” abp Depo przywołał również słowa moderatora ruchu „Europa Christi” ks. inf. Ireneusza Skubisia, że „trzeba rozpalić zmysł wiary opartej na Chrystusie zmartwychwstałym”.

„Jam zwyciężył świat” jest tym fundamentem, na którym budował Jan Paweł II. Dziś wołamy o dar jego patronatu dla Europy. To pragnienie trzeba wzmocnić w naszej Ojczyźnie, poprzez nasze parafie i organizacje katolickie – kontynuował abp Depo.

Metropolita częstochowski przywołał również słowa kard. Gerharda L. Mullera, który powiedział: „Często bywam w Polsce i mam nadzieję, że Polacy nie ulegną zachodniemu sekularyzmowi, temu fałszywemu liberalizmowi. Zdaję sobie sprawę z wielkiej propagandy, którą posługują się przeciwnicy Kościoła. Te naciski w Unii Europejskiej na Polskę, to próba zmienienia jej charakteru i podważenia tożsamości. To jest rodzaj nowego kolonializmu. To nie ma nic wspólnego z zasadą równości wśród narodów Europy i świata”.

„Powracamy do Ciebie Maryjo po ducha odnowy Europy dla Chrystusa” – zakończył abp Depo.

II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi” rozpoczął się 14 października Apelem Jasnogórskim w kaplicy Cudownego Obrazu Czarnej Madonny pod przewodnictwem abp. Wacława Depo. Następnie w dniach 15 do 22 października odbywał się w Warszawie, Rzeszowie, Lublinie, Łodzi, Częstochowie i Krakowie II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi”. Myślą przewodnią Kongresu była wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II. Gośćmi wydarzenia byli m.in. przedstawiciele rządu i parlamentarzyści, biskupi z Polski i Europy, znawcy katolickiej nauki społecznej.

Wśród prelegentów Kongresu byli m. in. kard. Gerhard Ludwig Müller, Carl Anderson, Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba, Arturo Mari, fotograf Jana Pawła II oraz George Weigel, katolicki publicysta i znawca pontyfikatu św. Jana Pawła II. Głównym organizatorem wydarzenia był Ruch „Europa Christi”.

Moderatorem i inicjatorem Ruchu Europa Christi jest ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny "Niedzieli".

Inspiracją do powołania Ruchu „Europa Christi” (Europa Chrystusa) była konferencja na temat stanu i współczesnych wyzwań dotyczących Starego Kontynentu, która odbyła się w 2016 r. w redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie. W 2017 r. odbył się pod hasłem „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”, w dniach 19-23 października I Międzynarodowy Kongres „Europa Christi” oraz spotkania ruchu w Ołomuńcu, Brukseli, Wilnie. Zaplanowane jest również spotkanie ruchu „Europa Christi” w Oslo, w Norwegii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem