Reklama

Boski Biznes uskrzydla

2019-01-30 11:36

Anna Zboch
Edycja małopolska 5/2019, str. IV

Nina Dąbrowska
Odważnie idą do przodu, robią interesy, ale z zachowaniem chrześcijańskich wartości

Są w różnym wieku, z różnych miast i różnych branży. Łączy je chęć samorozwoju i prowadzenie działalności gospodarczej z zachowaniem wartości chrześcijańskich

Kobiety z Boskiego Biznesu – projektu, który ma już dwa lata. Urodzinowa gala w Dębicy stała się okazją do wręczenia paniom, które w ostatnim roku wprowadziły największe zmiany w swoim życiu, skrzydlatych statuetek „Prawdziwie Boska”.

Wsparcie i inspiracja

Boski Biznes startował dwa lata temu w Dębicy. Jego inicjatorką jest Małgorzata Dąbrowska, bizneswoman, coach, żona i matka czwórki dzieci. – Mam potrzebę dzielenia się swoją wiedzą, doświadczeniem, nade wszystko zachęcania kobiet do tego, aby odważnie szły do przodu, robiły interesy, ale z zachowaniem wartości chrześcijańskich – tłumaczy. Comiesięczne spotkania przedsiębiorczych kobiet odbywają się obecnie nie tylko w Dębicy, ale i w Krakowie, Rzeszowie, Katowicach i Lublinie.

Boskie kobiety są dla siebie ogromnym wsparciem na co dzień. – To chyba jedyne miejsce, gdzie spotykają się wyłącznie kobiety, które prowadzą biznes, gdzie możemy porozmawiać, doradzić sobie wzajemnie, jak rozwiązać jakiś problem albo po prostu ubić interes – mówi Danuta Pazdan i dodaje: – Znalazłam tutaj nie tylko koleżanki, przyjaciółki, ale i klientki. – Każda z nas wnosi coś wartościowego – stwierdza Magdalena Piękoś i wyjaśnia: – Możemy podzielić się swoimi trudnościami, posłuchać rad. Każde takie spotkanie wręcz uskrzydla, poznałam tu wspaniałe kobiety. – To wspólne bycie ze sobą, podnoszenie się kiedy jest ciężko czy nawet wysłanie krótkiego smsa: „Dziewczyny, potrzebuję modlitwy”. Może to i drobne rzeczy, ale każda z nas wie, jak to ogromnie ważne i potrzebne – dodaje Małgorzata Dąbrowska.

Reklama

Dla wielu pań comiesięczne spotkania, w ramach Boskiego Biznesu, to inspiracja do rozwoju siebie i swego biznesu. – Dzięki tym spotkaniom zmieniło się moje podejście do życia. Zawsze myślałam, że niewiele mogę, a dzięki Boskiemu Biznesowi nabrałam wiatru w żagle. Chętniej wychodzę do ludzi, nie boję się wyrażać swojego zdania, podejmować nowych wyzwań – zaznacza Anna Boroń.

Dylematy i modlitwa

Boski Biznes to biznes prowadzony po Bożemu, z wartościami i zasadami. A to, jak mówią kobiety, nie jest łatwe w dzisiejszym świecie.

– Ciągle jesteśmy obarczani kolejnymi przepisami, kosztami, mimo że powinniśmy mieć więcej wolności. Nawet teraz wchodzi nowy przepis, przez który będziemy mogli mniej zaksięgować w koszty. Pojawia się pytanie: co ja mam z tym zrobić? Kombinować i szukać rozwiązań, aby zaoszczędzić czy postępować zgodnie z przepisami? To nasze codzienne dylematy – relacjonuje pani Marta. Małgorzata Dąbrowska stwierdza: – Mimo że jesteśmy chrześcijańskim społeczeństwem, to pojawia się hipokryzja. Bo owszem, w niedzielę do kościoła, modlimy się, mówimy o wartościach, ale w pracy to tak już niekoniecznie. Wszyscy załatwiają, kombinują. Nam się to nie podoba. Chcemy o tym mówić. Dzielić się problemami, które się pojawiają: że trzeba wystawić fakturę, rachunek po każdej transakcji, że trzeba płacić podatki. Nie ma znaczenia, czy okradamy państwo czy pojedynczego człowieka, bo to i tak obraca się się przeciwko nam.

Gala

Na urodzinową galę przyjechali goście specjalni: Elżbieta i Mariusz Borowscy. To małżeństwo z 26-letnim stażem, rodzice trójki dzieci i dziadkowie, ale także ludzie biznesu. Pani Elżbieta z wykształcenia jest nauczycielem, ale od 6 lat pełni funkcję dyrektora MARY KAY i zarządza około 300-osobową drużyną. Jak mówiła, w jej życiu zaszły ogromne zmiany po poznaniu Patrycji Hurlak: – Dzisiaj zupełnie inaczej podchodzę do życia i do biznesu. Patrycja nauczyła mnie, że jak się pomodlę, to sprawy pójdą tak, jak powinny. Tak było m.in. przy podejmowaniu współpracy z nowym pracownikiem. Wydawało się, że dziewczyna jest stworzona do tej pracy, energiczna, pewna siebie. Rano podczas modlitwy proszę: „Boże, zabierz mi z grupy te osoby, które są nie dla mnie”. Kilka godzin później odbieram telefon od idealnej, wydawać by się mogło, współpracownicy i słyszę: „To jest nie dla mnie, ja tego nie czuję”. Gdybym nie miała wiary, to by mnie ta sytuacja sfrustrowała, zdenerwowała, a tak popatrzyłam w niebo i powiedziałam: dziękuję, Boże, bo zapewne przed czymś mnie uchroniłeś. Dzisiaj pracuję z taką wiarą i ufnością, że trafiają do mnie ludzie z jakiegoś powodu – mówiła pani Elżbieta.

Gale Boskiego Biznesu odbyły się również w innych miastach Polski.

Tagi:
Boski Biznes

2. urodziny Boskiego Biznesu w Dębicy, Rzeszowie i Krakowie!

2019-01-10 14:54

Małgorzata Dąbrowska/ Boski Biznes

Boski Biznes jest po to aby wspierać przedsiębiorcze kobiety w budowaniu i rozwijaniu swoich firm w oparciu o chrześcijańskie wartości.

Boski Biznes

Tak wiele się zmieniło w życiu wielu z nas! Stasia – zaczęła realizować swoje marzenia i zarażać nimi swoich współpracowników. Renia – nabrała pewności siebie i wiary w lepszą przyszłość. Kasia – podjęła zupełnie nową współpracę. Małgosia – uwierzyła w siebie, zaczęła realizować większe projekty i zarabiać większe pieniądze. Danusia – uwierzyła w swoje piękno, podzieliła się marzeniami. Ania – zmieniła wszystko – rozkwitła – dostała wspaniałe propozycje pracy społecznej. Milena – całkowicie zmieniła swój wygląd i swoje relacje, podjęła ciekawe współpracę, została wielokrotnie doceniona. Ola – nabrała pewności siebie, otwarła się na nowe kontakty. Jadzia – zachwyca wszystkich spokojem i opanowaniem, zdecydowanie więcej zarabia. Wiktoria – zmieniła zupełnie swoje życiowe cele. Itd., itd.…

Każda z nas zyskała nowe koleżanki i przyjaciółki, nowy, lepszy sposób patrzenia na siebie, swoje życie, cele, wyzwania. Jesteśmy świadome swojej siły i swojego piękna płynącego z Boga. Taki jest właśnie sens spotkań Boski Biznes. I chcemy więcej. Więcej wiary, spokoju, równowagi, przyjaźni osobistych i biznesowych, pieniędzy i dobrego wpływu na otaczającą nas rzeczywistość.

W 2019 r. Boski Biznes obchodzi swoje 2. urodziny. Zapraszamy wszystkich do wspólnego świętowania podczas gali urodzinowych, które odbędą się 22 stycznia w Dębicy, 28 stycznia w Rzeszowie, 30 stycznia w Krakowie. Nagrodzimy Statuetkami Boskie Kobiety, które szczególnie konsekwentnie pracowały nad sobą i podnosiły swoją poprzeczkę. Będą niespodzianki – rozlosujemy nagrody, z naszymi wyjątkowymi gośćmi wypijemy lampkę wina i spędzimy ze sobą wyjątkowy wieczór przy kolacji, muzyce i miłych rozmowach.

Plan spotkania:

18:00 – 18.30 – Rejestracja i networking uczestniczek

18.30 – Rozpoczęcie 18:40 – Prezentacja uczestniczek (część I)

20:00 – Kolacja i networking 20:45 – Prezentacja uczestniczek (część II)

ok. 21:00 – Panel tematyczny – Małgorzata Dąbrowska

21:20 – Oficjalne zakończenie 21:30 – Czas na dyskusje, rozmowy i zdjęcie grupowe

WAŻNE - uprzejmie informujemy, że przed udziałem w spotkaniu należy zarejestrować się na spotkanie. Ułatwi to organizację spotkania i przygotowanie odpowiedniej ilości miejsc. Wszystkie informacje dotyczące spotkania znajdują się na stronie: Boski Biznes.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego data Wielkanocy jest zmienna

Ks. Józef Dębiński
Edycja włocławska 16/2003

Sashkin/pl.fotolia.com

Wielkanoc jest świętem ruchomym, którego data wielokrotnie była przedmiotem sporu. Obecnie przyjmuje się, że to święto przypada w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, tj. po 21 marca.
Niejakim problemem przy ustaleniu daty Wielkanocy jest różnica w dacie ukrzyżowania Chrystusa podana w Ewangeliach synoptycznych (św. Marka, św. Mateusza i św. Łukasza) i w Ewangelii św. Jana. Różnica ta spowodowana jest żydowskim systemem liczenia dnia, czyli od zachodu do zachodu słońca. Stąd pytanie, jak powinien być zaliczony wieczór 14. nizan. Obydwa ujęcia miały swoich zwolenników. Kościoły wschodnie opowiadały się za dniem 14., a zachodnie - za 15. Kwestia ta została w końcu rozstrzygnięta na pierwszym soborze ekumenicznym w Nicei (Turcja) w 325 r., gdzie przyjęto oficjalnie datę 15.
Zgodnie z kalendarzem żydowskim i przekazami Ewangelii, Chrystus został ukrzyżowany 14. nizan, a zmartwychwstał w niedzielę po 14. nizan. Tę praktykę za św. Janem Apostołem przyjął Kościół w Małej Azji i obchodził uroczystości wielkanocne w dwa dni po 14. nizan. Zwolenników takiego terminu Świąt Wielkanocnych nazywano kwartodecymanami.
Praktyka Kościoła na Zachodzie była inna. Uroczystości wielkanocne obchodzono w niedzielę po 14. nizan, natomiast pamiątkę śmierci Chrystusa czczono w piątek przed niedzielą. Należy zauważyć, iż Kościoły małoazjatyckie, podkreślając dogmatyczny punkt widzenia, obchodziły dzień śmierci Chrystusa jako dzień radości - odkupienia. Zachód zaś akcentował mocniej punkt widzenia historyczny i obchodził dzień śmierci Chrystusa jako dzień żałoby, smutku, postu.
Nie można nie wspomnieć o trzeciej grupie chrześcijan, o tzw. protopaschistach, którzy po zburzeniu Jerozolimy nie trzymali się ściśle kalendarza żydowskiego i często obchodzili uroczystości wielkanocne przed 14. nizan.
Biskup Smyrny Polikarp w 155 r. udał się do Rzymu, do papieża Aniceta, w celu ustalenia jednego terminu Świąt Wielkanocnych dla całego Kościoła. Do porozumienia jednakże nie doszło. Sprawa odżyła w 180 r., za papieża Wiktora, kiedy opowiedziano się za niedzielnym terminem Wielkanocy. Papież polecił - pod karą ekskomuniki - przestrzegać nowo ustalonego terminu święcenia Wielkanocy. Mimo tego polecenia, metropolia efezka z biskupem Polikarpem na czele trzymała się nadal praktyki 14. nizan. Zanosiło się nawet na schizmę, ale nie doszło do niej dzięki zabiegom św. Ireneusza, biskupa Lyonu.
Dopiero na I soborze powszechnym w Nicei (325 r.) przyjęto dla całego Kościoła praktykę rzymską. Uchwały Soboru nie zlikwidowały jednak różnic pomiędzy Kościołami wschodnimi i zachodnimi. Należy pamiętać, że Rzym i Aleksandria używały odmiennych metod obliczania daty. Metoda aprobowana przez Rzym zakładała zbyt wczesną datę równonocy - 18 marca, gdy tymczasem Aleksandryjczycy ustalili ją poprawnie.
By położyć kres tej dwoistości, Synod Sardycki (343 r.) podniósł na nowo kwestię dnia wielkanocnego, ustalając wspólną datę na 50 lat. Inicjatywa przetrwała jednak zaledwie kilka lat. Po raz kolejny spór próbował zażegnać cesarz Teodozjusz (346--395). Prosił biskupa aleksandryjskiego Teofilosa o wyjaśnienie różnic. W odpowiedzi biskup, opierając się na metodzie aleksandryjskiej, sporządził tabelę chronologiczną świąt Wielkanocy. Jego zaś kuzyn, św. Cyryl, kontynuując dzieło wuja, wskazał przy okazji, na czym polegał błąd metody rzymskiej. Metoda aleksandryjska uzyskała pierwszeństwo i została zaakceptowana dopiero w połowie V w.
Z polecenia archidiakona Hilarego, Wiktor z Akwitanii w 457 r. rozpoczął pracę nad pogodzeniem metody rzymskiej i aleksandryjskiej. Hilary, już jako papież, zatwierdził obliczenia Wiktora z Akwitanii i uznał je za obowiązujące w Kościele. Od tego czasu obydwa Kościoły obchodziły Wielkanoc w tym samym czasie.
Największego przełomu w zakresie ustalenia daty Wielkanocy dokonał żyjący w VI w. scytyjski mnich, Dionysius Exiguus (Mały). Stworzył on chrześcijański kalendarz, rozpoczynając rachubę lat od narodzenia Chrystusa. To nowe ujecie chronologii zapanowało w Europie na dobre w XI w., a w świecie greckim dopiero w XV w. Chcąc uzyskać datę Wielkanocy, średniowieczny chronolog znalazł tzw. złotą liczbę danego roku (tj. kolejny numer roku w 19-letnim cyklu lunarnym), a potem sprawdzał w tabelach datę pełni księżyca. Znalazłszy ją, szukał pierwszej pełni po równonocy, czyli po 21 marca. Potem sprawdzał tabelę tzw. liter niedziel, która podawała datę Niedzieli Wielkanocnej.
Również Mikołaj Kopernik, na zamku w Olsztynie, gdzie przebywał przez pięć lat, własnoręcznie wykonał tablicę astronomiczną, na której wykreślił równonoc wiosenną. Było to ważne m.in. przy ustalaniu Wielkanocy.
Po XVI-wiecznej reformie kalendarza i wprowadzeniu w 1582 r. kalendarza gregoriańskiego po raz kolejny rozeszły się drogi Wschodu i Zachodu. Niedokładność kalendarza juliańskiego spowodowała przesunięcie względem rzeczywistej daty wiosennej równonocy, dziś wynoszące 13 dni.
Pod koniec XX i na początku XXI w. można zauważyć tendencje do wprowadzenia stałej daty Wielkanocy. Takie propozycje przedstawiano już na forum Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dał temu też wyraz w Konstytucji o liturgii II Sobór Watykański oraz patriarcha Konstantynopola Atenagora I w wielkanocnym orędziu z 1969 r., wzywając do usuwania różnic pomiędzy Kościołami i ustalenia wspólnej daty Wielkanocy.
Spośród proponowanych stałych dat sugerowana jest najczęściej druga niedziela Wielkanocy, co pokrywałoby się z ogólnym trendem ustaleń daty śmierci Chrystusa na dzień 3 kwietnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież nie spotka się z migrantami

2019-03-20 20:07

vaticannews / Tanger (KAI)

Relacje między katolikami i muzułmanami w Maroku są bardzo dobre. Kraj ten jest tradycyjnie tolerancyjny dla mniejszości. Co więcej spotykam się tu z większym szacunkiem i otwarciem niż na przykład w Hiszpanii – powiedział arcybiskup Tangeru Santiago Agrelo Martinez na 10 dni przed papieską podróżą do tego kraju.

Wojciech Łączyński

Ten hiszpański biskup misyjny pełni swoją funkcję od 11 lat. Zapewnia, że współpraca z muzułmanami układa mu się dobrze i stale się rozwija. To nie ona będzie więc głównym tematem tej podróży, choć, jak zaznaczył, zarówno w świecie chrześcijańskim, jak i muzułmańskim trzeba wyciszać wzajemne resentymenty, bo to może prowadzić tylko do złego.

Głównym problemem Kościoła w Maroku są obecnie migranci. Bardzo często znaleźli się oni w ślepym zaułku: ani nie mogą przedostać się do Europy, ani nie mogą wrócić do domu. Mówi abp Martinez.

"Tym, co najbardziej leży mi na sercu, jest więc nie tyle relacja ze światem muzułmańskim, co sytuacja migrantów. Tu napotykamy najwięcej trudności. Ci młodzi ludzie, zarówno tu w Maroku, jak i w Libii, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Nie mają żadnej przyszłości. Wszystkie drogi są dla nich zamknięte. Polityka zamyka im drogę. Mam nadzieję, że Papież zajmie się tym problemem. Ci młodzi ludzie mają wielkie oczekiwania względem wizyty Ojca Świętego w Maroku. Oni sami nie będą mogli się spotkać z Franciszkiem, bo nie mają dokumentów, nie mają zameldowania. Nie będą mogli być blisko Papieża, ale mam nadzieję, że Papież będzie blisko nich i że oni to poczują – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Martinez.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem