Reklama

Dyrektor Dzieła Pomocy św. Ojca Pio: osoby bezdomne pokazują, czym jest prosta radość życia

2018-04-14 13:19

Rozmawiał Łukasz Kaczyński / Kraków (KAI)

Halfpoint/fotolia.com

Wielu z nas zapomniało o prostej radości życia - że do bycia szczęśliwym nie potrzeba nie wiadomo jak wielu rzeczy. Bezdomni potrafią ucieszyć się z tego, że świeci słońce, że mają z kim zamienić słowo, że jest cieplej - mówi w wywiadzie dla KAI br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap, dyrektor krakowskiego Dzieła Pomocy św. Ojca Pio wspomagającego bezdomnych. W sobotę 14 kwietnia przypada Dzień Ludzi Bezdomnych.

Br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap: Człowiek ubogi, człowiek w potrzebie, człowiek cierpiący. Dużo tu przymiotników. Pierwsze skojarzenie, kiedy słyszymy o osobach mieszkających na ulicy, to fakt, że nie mają domu. Ale to coś więcej - to osoby, które mają poważny problem, który nie jest do udźwignięcia w rodzinie. To osoby, których dom jest w kryzysie i nie chodzi tylko o wymiar materialny, ale może nawet bardziej o emocjonalny, bo w normalnych rodzinach, kiedy jest kryzys – finansowy, emocjonalny czy duchowy – powinno pojawić się wsparcie rodziny. W przypadku bezdomności coś po prostu nie zafunkcjonowało tak jak trzeba.

KAI: Często panuje przeświadczenie, że osoby mieszkające na ulicy na taki los sobie zasłużyły. Czy to prawda?

- To strasznie niesprawiedliwie słowa. Tym samym oceniamy ich jako słabszych. Takie stereotypowe podejście jest bardzo krzywdzące, ponieważ może, gdybyśmy znaleźli się w podobnym bardzo tragicznym splocie sytuacji życiowych - rozwód, depresja, odsiadka w więzieniu, zadłużenie czy problemy w rodzinie - też nie dalibyśmy sobie rady. Do takiego przekonania dochodzi fakt, że często osoby bezdomne są odpychające zewnętrznie - zniechęcają swoim wyglądem, żebrzą, mają problem z alkoholem czy też są agresywne. I często zdarza się tak, że nasze podejście do nich jest takie, jak do zdobywania informacji medialnych. Czytamy tylko nagłówki, a nie wchodzimy głębiej. Nie mamy czasu, by go poświęcić na to, aby spojrzeć i dostrzec, że bezdomni to tacy sami ludzie jak my, tylko w innym, bardzo trudnym momencie życiowym.

- Co powinien w takim razie wiedzieć każdy o bezdomności, żeby zrozumieć jej istotę?

- Po pierwsze mieć świadomość, że to osoby, które nie są gorsze od nas, ale mają po prostu trudniejszą historię życia. Potrzeba wrażliwości, by zobaczyć w nich brata i siostrę, ludzi w potrzebie. Jak napisał papież Franciszek, człowiek wzrasta w świętości poprzez małe gesty i podał jako przykład „wyjście do ubogiego na ulicy i porozmawianie z nim z miłością”. Pamiętajmy więc, że podarowanie 5 zł nic nie rozwiązuje. Potrzeba czegoś więcej, na przykład poświęcenia czasu na spotkanie z historią osoby z ulicy. Osoby bezdomne bardzo szybko wyczuwają, kiedy traktuje się ich przedmiotowo, a kiedy naprawdę podmiotowo, na płaszczyźnie partnerskiej.

- Niejednokrotnie przed takim zaangażowaniem wstrzymuje ludzi myślenie, że przecież bezdomni np. przepiją pieniądze, który otrzymają lub pogardzą okazywaną pomocą. Jak mądrze pomagać?

- Dobrze mieć w pamięci fakt, że kiedy pomaga się człowiekowi w sposób nieprawidłowy, można go od siebie uzależnić. Dlatego w Dziele Pomocy św. Ojca Pio staramy się pomagać osobom bez domu, by doprowadzić ich do samodzielności. To niełatwe zadanie. Ale można znaleźć ośrodki czy też miejsca, gdzie np. w ramach wolontariatu można wspomagać w sposób konstruktywny, z korzyścią dla osoby objętej tą pomocą.

- Bardzo dobrym przykładem jest tutaj św. Brat Albert. Czego uczy on współczesnych w podejściu do osób ubogich i bezdomnych?

- On wyjątkowo odkrył, że to są nasi bracia. Przecież z nimi zamieszkał, czyli pomagał im w przestrzeni, w której się znajdowali. To bardzo ważny punkt wyjścia. Nie oznacza to, że trzeba przejmować od osób bezdomnych niewłaściwe nawyki, które czasem mają, ale zacząć zmieniać ich od środka. Brat Albert pokazuje, że będąc z nimi razem w kłopotach, w głodzie i w chłodzie, na posiłku czy modlitwie, mogę swoim życiem i świadectwem ich wspierać, a jednocześnie dawać przykład innym ludziom, zachęcając ich do wsparcia osób bezdomnych. Raczej nie powinno się robić tego samemu, ale właśnie w sposób zorganizowany, w organizacjach podobnych do krakowskiego Dzieła czy też innych wspólnotach skupionych na problemach ludzi bez domu. Trzeba być ostrożnym, by nie wejść w relacje emocjonalne i nie naobiecywać czegoś, czego nie jesteśmy w stanie dać, bo na tym pomoc nie polega. Najsłuszniejsza jest droga małych kroków, która poprzez budowę zaufania może doprowadzić do tego, że nie tylko będziemy dawać, ale również otrzymywać.

- Co może otrzymać osoba udzielająca pomocy człowiekowi bezdomnemu?

- Osoby z ulicy uczą niezwykłej wrażliwości w stosunku do bliźniego i dystansu, by zbyt łatwo nie oceniać, nie wysuwać pochopnych wniosków. W kontakcie z nimi odkrywamy moc małych darów i to, jak można się ucieszyć z tego, że otrzyma się bułkę, ciepłą rzecz czy jest się wysłuchanym. Wielu z nas zapomniało o prostej radości życia - że do bycia szczęśliwym nie potrzeba nie wiadomo jak wielu rzeczy. Osoby bezdomne potrafią ucieszyć się z tego, że świeci słońce, że mają z kim zamienić słowo, że jest cieplej. To piękna zdolność.

- A co jest najważniejsze w niesieniu pomocy osobom bezdomnym i czy ciężko namówić je do współpracy?

- Uświadamianie im, że nadal jest dla nich szansa, pomaganie im w odnajdywaniu nadziei. Pokazywanie, że Pan Bóg ich nie przekreślił. Że są ludzie, którzy też ich nie skreślają i chcą im pomóc wyjść z tego „życiowego dołka”. Wspieranie osób z ulicy to trudny proces, któremu towarzyszy zdobywanie ich zaufania, które po wielu trudnych życiowych sytuacjach jest mocno nadwerężone. Zaczyna się od prostych rzeczy - czy mają co jeść, czy mają się w co ubrać, czy mają gdzie się schronić, czy mają dowód osobisty czy też kontakt z rodziną. To pierwsze pytania padające w Dziele Pomocy św. Ojca Pio. To zaczyna budować relację, dzięki której można rozwiązywać poszczególne problemy, krok po kroku. Skorzystanie z łaźni, ubranie w czyste rzeczy, posilenie się - to punkt wyjścia.

- Ale osobom bez domu nie brakuje tylko dachu nad głową. Jakie jeszcze problemy życiowe trzeba rozwiązać na drodze dochodzenia do samodzielności?

- Często są to problemy natury psychicznej - dlatego też mamy zespół psychologów i lekarza psychiatrę. Wspieramy naszych podopiecznych w poszukiwaniu pracy. Ważne jest również po prostu przeżywanie z nimi ich życia – radości ze znalezienia pracy czy też smutku z powodu odejścia kogoś bliskiego. Tworzymy również przestrzeń do powrotu do normalnego funkcjonowania - seanse filmowe, wspólną Wigilię, wyjścia do kina czy wyprawy w góry. To wszystko wspomaga proces wyjścia z marginesu społeczeństwa, bo trzeba pamiętać, że często osoby bezdomne to ludzie wykształceni, władający wieloma językami, artyści, w których życiu nastąpiło jakieś tąpnięcie. Takie kompleksowe działanie - pomoc materialna, duchowa, psychologiczna i kulturalna - pozwala im na nowo odkryć swoją godność oraz talenty, jakimi dysponują.

- Ciężko jest zdobywać środki na taką pomoc?

- Polacy są wrażliwi na problem bezdomności. Współpracujemy z instytucjami na poziomie miejskim i ogólnopolskim. Dzieło wspierają liczni darczyńcy oraz wolontariusze. Naszą działalność wspomagają przede wszystkim darczyńcy indywidualni, którzy często oprócz darowizn przekazując na rzecz osób bezdomnych 1% swojego podatku. To dla nas bardzo ważne wsparcie i niezwykła odpowiedzialność za jak najlepsze wykorzystanie otrzymanych środków. Dlatego przywiązujemy dużą wagę do tego, by być w stałym kontakcie z naszymi darczyńcami, zapraszamy ich do Dzieła, wysyłamy biuletyny podsumowujące nasze działania i pokazujące, że ich datki są wykorzystywane dobrze i dają konkretne owoce.

- Czy z bezdomności można wyjść na 100%? Jakie są wasze doświadczenie w tym względzie na podstawie mieszkań wspieranych, które prowadzicie w Krakowie?

- Dzieło Pomocy działa w Krakowie od 14 lat. Obecnie ze wsparcia Dzieła korzysta ponad 2000 osób bezdomnych i zagrożonych bezdomnością. Co roku udaje nam się polepszyć byt około 100 osób bezdomnych. Część z nich podejmuje pierwszą od wielu lat pracę, część rozpoczyna terapię, jeszcze inni zaczynają wynajmować swój własny pokój. To wielka radość. Co do mieszkań wspieranych, to często pobyt w nich jest końcówką procesu wychodzenia z bezdomności. W tym momencie takie osoby już pracują, za niedługo wynajmą własne lokum. Nie jest to jednak proces błyskawiczny. On często trwa długo. Są też ciągłe niebezpieczeństwa, zwłaszcza związane z nałogami. I potrzeba wiele wysiłku ze strony osoby bez domu, jak i osób wspierających, aby on zakończył się sukcesem.

- Z racji przypadających w tym roku 50 lat od śmierci Ojca Pio i 100. rocznicy otrzymania przez niego stygmatów, Dzieło Pomocy św. Ojca Pio zorganizowało akcję „Niestygmatycy”. Czy rzeczywiście pomaga ona zmieniać mentalność społeczną odnośnie osób bezdomnych?

- Osoby bezdomne są stygmatyzowane często w sposób krzywdzący, stereotypami, które nie są prawdziwie. Nasza strona niestygmatycy.pl pokazuje historie osób bezdomnych, które poruszają i potrafią odwrócić właśnie to spojrzenie pełne niezrozumienia, tak często kierowane w stronę tych, którzy zaczepiają nas i proszą o pomoc na ulicy. A oni przecież tak samo kochają, mają swoje pasje, życiowe radości i problemy. Mamy nadzieję, że nasza akcje zniesie tą redukcję wrażliwości, którą wielu z nas odczuwa, patrząc na osoby bezdomne.

- Dziś Dzień Ludzi Bezdomnych. Jest co świętować? Jaki jest jego prawdziwy przekaz?

- Przekaz tego dnia to zachęta do zauważenia osób bezdomnych. Chcemy, aby społeczeństwo przez różne akcje organizowane w Dzień Ludzi Bezdomnych, takie jak na przykład organizowany przez Dzieło specjalny marsz i wystawa prac graficznych na krakowskich Plantach pokazujących problem bezdomności z prawdziwej, zobaczyło, że osoby z tak zwanego marginesu społeczeństwa również zasługują na uwagę. Na to, by dostrzec ich bagaż doświadczeń i codzienne zmagania. I że to są dzieci Boże i nasi bracia, którym powinniśmy okazać nasze serce. To nie ma być świętowanie, tylko uszanowanie osób bezdomnych i uwrażliwienie innych na to, by nie zachowywać się wobec nich w sposób krzywdzący i obojętny.

Tagi:
Kraków bezdomni

Historycy w Krakowie: Jan Paweł II przywrócił Europie świadomość swych historycznych korzeni

2018-10-10 19:02

led / Kraków (KAI)

W swoim długim pontyfikacie przez podróże, przemówienia, dokumenty, Jan Paweł II przywrócił starej Europie świadomość swych historycznych korzeni - mówili dziś w Krakowie historycy podczas konferencji „Papież zza żelaznej kurtyny”. W dwudniowych obradach uczestniczyli badacze z krajów dawnego bloku sowieckiego. Wydarzenie zostało zorganizowane przez Instytut Pamięci Narodowej we współpracy z jego węgierskim odpowiednikiem – Komitetem Pamięci Narodowej (NEB).

GRZEGORZ GAŁĄZKA

W konferencji "Papież zza żelaznej kurtyny" uczestniczyli badacze z krajów dawnego bloku sowieckiego z m. in. Rumunii, Bułgarii, Czech, Słowacji, Węgier, Litwy, Niemiec i Polski oraz ze Stanów Zjednoczonych. Głównym tematem obrad była sytuacja kościołów chrześcijańskich w dyktaturach komunistycznych, ze szczególnym uwzględnieniem działalności Jana Pawła II jako przywódcy Kościoła katolickiego. Naukowcy omówili także reakcje na wybór i wpływ pontyfikatu Jana Pawła II na sytuacje Kościoła w krajach bloku sowieckiego.

Podczas spotkania dr hab. Adam Dziurok z katowickiego IPN mówiąc o reakcjach na wybór Karola Wojtyły w Polsce. Zwracał uwagę, że niemal każdy Polak z dumą mówił wówczas "habemus papam", to według jednej z anegdot, Edward Gierek miał zareagować słowami "habemus klapam". - To jest ta zasadnicza różnica między reakcjami władz partyjno-państwowych a reakcjami społeczeństwa - podkreślił. Według niego, wybór ten oznaczał poważny problem dla władz komunistycznych. Historyk powiedział, że z raporty ówczesnych władz partyjnych i administracyjnych dowodzą, że w społeczeństwie nastąpił ogromny wybuch radości, ale odnotowano także duże ożywienie religijne. - Wierni w rozmowach z księżmi nie ukrywali zadowolenia uważając, że teraz nastały dobre czasy dla katolików - mówił dr Dziurok.

Mówiąc o stanowisku ówczesnych władz, naukowiec wyjaśniał, że władze PRL zalecały do celów propagandowych, żeby awans metropolity krakowskiego interpretować jako świadectwo korzystnej sytuacji wyznaniowej w PRL. Jak dodał, uważano, że "wybór Polaka na papieża należy rozważać w kontekście spraw ogólnonarodowych, ponieważ na takie wyróżnienie zapracował cały naród, a nie tylko Kościół, a wynik konklawe był w dużej mierze następstwem wzrostu autorytetu PRL na arenie międzynarodowej".

Natomiast dr Bernadett Wirthne Diera z węgierskiego Komitetu Pamięci Narodowej mówiła, że z dokumentów sporządzonych w tamtym czasie wynika, że przedstawiciele władz na Węgrzech oraz zarówno przedstawiciele Kościoła katolickiego przyjęli wybór Karola Wojtyły z obawami. Jej zdaniem wątpliwości te wynikały z tego, że na Węgrzech w kwietniu 1945 r. doszło do całkowitego zerwania kontaktów dyplomatycznych z Watykanem, a także przyczyniła się do tego trudna sytuacja Kościoła na Węgrzech, w jakiej znalazł się w latach 50-tych. Prelegentka zwróciła uwagę na to, że inna była reakcja węgierskiego społeczeństwa na wybór papieża Polaka. - Jednoznaczne było wrażenie, że zarówno osoby wierzące jak i niewierzące w większości przyjęły ten wybór z ogromnym entuzjazmem - mówiła.

Z kolei ks. Jan Mikrut z Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie mówił, że "Jan Paweł II był brzemienny w skutkach dzięki swojej aktywności". - W ponad 1160 audiencjach generalnych wzięło udział ponad 18 milionów pielgrzymów, nie licząc audiencji i uroczystości religijnych. Papież uroczyście celebrował 147 beatyfikacji, ogłosił 1338 błogosławionych, to więcej niż przez dwa tysiące lat chrześcijaństwa. Nie chcę powiedzieć, że to lepiej, ale przez dwa tysiące lat nie było takiej liczby świętych i błogosławionych jak miało to miejsce za czasów pontyfikatu Jana Pawła II" - mówił. Jak dodał, Jan Paweł II jako pierwszy od ponad 450 lat papież niepochodzący z Włoch, odegrał ogromną rolę nie tylko dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ale dla całej Europy. - W swoim długim pontyfikacie przez swoje podróże, przemówienia, dokumenty Jan Paweł II przywrócił starej Europie świadomość swych historycznych korzeni - zaznaczył historyk.

Międzynarodowa konferencja naukowa w 40. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża pod hasłem „Papież zza żelaznej kurtyny" odbywała się w dniach 9-10 października w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego. W czwartek kontynuowana będzie w Budapeszcie. Jej zakończenie zaplanowano w siedzibie węgierskiego parlamentu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Łódź: kardynalskie prymicje w rodzinnej parafii jałmużnika papieskiego

2018-10-21 17:44

xpk / Łódź (KAI)

- Jezus nie boi się pierwszych miejsc. Tylko jest pytanie: jak my do nich dochodzimy? On proponuje, byśmy dochodzili do nich będąc pokorni, będąc beztrosko obdarzeni pięknem, służąc innym – mówił jałmużnik papieski. Dokładnie 30 lat od pierwszej Mszy świętej celebrowanej przez ks. Konrada Krajewskiego w rodzinnej parafii p.w. Opatrzności Bożej w Łodzi w niedzielę 21 października br. prymicjom kardynalskim w tej samej parafii przewodniczył jako kardynał.

Piotr Drzewiecki

W homilii odwołując się do czytanej ewangelii oraz wspomnień z dzieciństwa związanych z rodzinną parafią powiedział: "trudno, jak przyjeżdża się do swojej parafii, nie myśleć o latach młodzieńczych. Ja mieszkałem na Centralnej, tu za torami. To dla mnie była ulica Centralna na świecie, bo moja".

- Kiedy przeczytałem dzisiejszą ewangelię, to pomyślałem o mojej mamie. Gdy ja jeszcze spałem, ona prasowała, szykowała kanapki, wstawała dużo wcześniej, bo jeszcze obiad podgotowywała. Potem martwiła się cały dzień, kiedy my z bratem graliśmy w piłkę. Ona myła okna, podłogi, a kiedy chodziliśmy spać, ona jeszcze pracowała, jak niewolnik. To było ostatnie miejsce w naszym domu, jakie zajmowała mama, ale to było tak naprawdę pierwsze miejsce. Ona robiła to wszystko z miłości, bo tak nas kochała, w sposób widzialny i niewidzialny. Ona nam służyła. O tym mówi Jezus w dzisiejszej ewangelii: chcesz mieć pierwsze miejsce, zacznij służyć – podkreślił kardynał.

Wspominając młodość, jałmużnik papieski mówił: "kiedy z księdzem Jarkiem – dziś proboszczem parafii św. Antoniego na Bałutach - chodziliśmy do XXVIII Liceum Ogólnokształcącego, przechodziliśmy zawsze obok tego kościoła. Te drzwi prawe były zawsze otwarte i była krata. Można było tam zawsze na chwilę uklęknąć. Przychodziłem tutaj ze wszystkimi swoimi problemami. Na przykład, kiedy się nie przygotowywałem do klasówki, marzyłem, żeby nauczycielka w korku utknęła, albo żeby jej skradli klasówki, kiedy wiedziałem, że będzie kiepsko ze mną. Takie były moje modlitwy. Na szczęście Pan Jezus wysłuchuje tylko te, które są dla naszego dobra, ale my dorastamy rozmawiając z Nim – zaznaczył prymicjant.

Jeden z najbliższych współpracowników Ojca Świętego Franciszka przypomniał, że w każdej Eucharystii Jezus oddaje się każdemu w kawałku Chleba, "a my - z tym Jezusem z naszej parafialnej świątyni - możemy wyjść w tą piękną jesień i zanieść Go gdziekolwiek chcemy. Do twojego domu, gdzie nie możesz sobie poradzić z wieloma rzeczami, gdzie masz tysiące pytań. Zanieś Go. Niech wszyscy wiedzą, że jesteś po Komunii świętej" – podkreślił.

Kończąc liturgię, kardynał udzielił zebranym błogosławieństwa papieskiego – gdyż jako jałmużnik ma ten przywilej – a po zakończeniu Eucharystii na placu przed kościołem każdy mógł podejść i osobiście złożyć mu życzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Częstochowa: zakończył się II Międzynarodowy Kongres „Europa Christi”

2018-10-22 21:20

Ks. Mariusz Frukacz

Bożena Sztajner/Niedziela

Ekonomia w kontekście „Europa Christi” – to temat ostatniej sesji II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”, która 22 października odbyła się w auli redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Obok prelegentów, wśród gości częstochowskiej stacji Kongresu znaleźli się m. in. bp Stefan Regmunt, bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, ks. prał. Zbigniew Kras – kapelan prezydenta RP Andrzeja Dudy, ks. prof. Józef Krukowski i ks. prof. Mirosław Sitarz oraz młodzież z Technikum Ekonomicznego w Częstochowie. Sesję poprowadził red. Mariusz Książek z tygodnika katolickiego „Niedziela”

Zobacz zdjęcia: Zakończenie Kongresu Europa Christi w Częstochowie

„Europo, co zrobiłaś ze swoim chrztem? Stary kontynent coraz bardziej podkopuje swój fundament. Chrześcijaństwo to nasz kod kulturowy. Marzeniem św. Jana Pawła II była Europa jako wspólnota ducha” – mówiła na początku sesji Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Bożena Sztajner/Niedziela

Natomiast bp Stefan Regmunt przypomniał, że „Duch Święty dokonuje odnowy nie tylko naszej Ojczyzny. A dzięki takim wydarzeniom jak Kongres Europa Christi św. Jan Paweł II żyje i jest obecny pośród nas”.

Następnie ks. prof. Józef Krukowski podkreślił, że „są dwa nurty w procesie integracji europejskiej. Jest nurt chrześcijański z Alcide De Gasperim, Robertem Schumanem i nurt laicki. Celem chrześcijańskich założycieli Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej było zapewnienie pokoju i dobrobytu. Dzisiaj miejsce przywódców katolickich zajęli w Europie socjaliści, liberałowie i postkomuniści, którzy tworzą nową strukturę Unii Europejskiej”.

Również ks. inf. Ireneusz Skubiś, moderator i twórca ruchu „Europa Christi” oraz organizator Kongresu zaznaczył, że „ potrzebne jest zamyślenie, głęboka refleksja nad tym, aby w Europie zostały zachowane wartości podstawowe, Dekalog”.

Ks. Skubiś wskazał na solidarność myślenia, solidarność idei i przypomniał, że piękno zbawia świat – A to jest piękno Ewangelii, piękno kultury chrześcijańskiej – podkreślił ks. Skubiś.

Pierwszy z prelegentów Włodzimierz Rędzioch, korespondent „Niedzieli” z Rzymu i Watykanu odnosząc się do wyboru Jana Pawła II podkreślił, że „w 1978 r. wybór kard. Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra to była dla nas absolutna niespodzianka”.

- Dlaczego i jak Paweł VI przygotował niejako wybór papieża z Polski? – pytał Włodzimierz Rędzioch - W 1976 r. zaprosił kard. Wojtyłę do wygłoszenia rekolekcji watykańskich, następnie w synodzie nt. ewangelizacji uczynił kardynała krakowskiego głównym relatorem- kontynuował korespondent „Niedzieli”.

„Myślałem, że mam więcej czasu” – przypomniał Wł. Rędzioch słowa kard. Wojtyły wypowiedziane w dniu śmierci Jana Pawła I, 28 września 1978 r.

Prelegent przypomniał również świadectwo Benedykta XVI o św. Janie Pawle II – To był człowiek, z którego promieniowało ciepło. To był człowiek całkowicie złączony z Bogiem. Był człowiekiem o wielkim intelekcie – cytował słowa Benedykta XVI.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Dla Jana Pawła II każde spotkanie z człowiekiem było wielkim darem. Duszpasterskim celem pontyfikatu było doprowadzenie każdego człowieka do osobistego kontaktu z Bogiem. Jan Paweł II był pasterzem globalnym. Od samego początku identyfikował się z posługa św. Piotra – kontynuował Rędzioch.

Ks. Grzegorz Piątek SCJ, Koordynator Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT podejmując temat: „Indywidualny i społeczny wymiar odpowiedzialności przedsiębiorcy” podkreślił, że „bycie przedsiębiorcą to autentycznie ludzkie i chrześcijańskie powołanie”.

- Przedsiębiorcy to filary ładu społecznego – kontynuował ks. Piątek.

Prelegent przywołał też słowa amerykańskiego teologa i intelektualisty Georga Weigela, że „w trzecim tysiącleciu bogactwo pochodzi z ludzkiego umysłu” - W pracy przedsiębiorcy potrzebne jest dobrze uformowane sumienie, aby firma była także miejscem ewangelizacji – dodał ks. Piątek.

Natomiast ks. dr Przemysław Król SCJ, duszpasterz Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT przybliżył temat: „Sprawiedliwość proceduralna – o nową jakość w relacji przedsiębiorcy z administracją podatkową”

Prelegent pytał o skuteczność administracji i wskazał na zasadę personalizmu. Mówiąc o stosunku administracji podatkowej wobec podatnika ks. Król przypomniał, że „państwo powinno budować zaufanie i umacniać moralność podatkową”.

Następnie dr Henryk Siodmok, prezes Zarządu Grupy ATLAS podejmując refleksję nad „sprawiedliwymi podatkami w duchu chrześcijańskim” zaznaczył m. in., że „bez nauczania społecznego Kościoła nie byłoby przedsiębiorczości”. Prelegent wskazał na prawo własności, które zawiera w sobie zarządzanie i eksploatowanie.

Mówiąc o wartościach w oparciu, o które mają działać przedsiębiorcy dr Henryk Siodmok wskazał na wiarę, która wymaga aktywności.

Kolejny prelegent dr Remigiusz Piłat, właściciel i redaktor naczelny magazynu-gospodarczo-finansowego CAPITAL MAGAZYN przybliżył temat: „Kapitał narodowy fundamentem chrześcijańskiej Europy”. Prelegent przypomniał, że kapitał jest w służbie człowieka - W centrum kapitału musi być człowieka. Nie można rozumieć kapitału w oderwaniu od człowieka – mówił dr Piłat.

Podczas częstochowskiej stacji Kongresu również Stefan Kawalec, współpracownik Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych przybliżył temat; „Wspólny obszar walutowy zagrożeniem dla współistnienia narodów i państw w duchu chrześcijańskim”, Tomasz Grzelak, prezes Zarządu Hatrans wskazał na „polskie firmy rodzinne - ostoję tradycyjnych chrześcijańskich wartości a problemy sukcesji pokoleniowej”.

Ponadto inż. Jan Michał Małek z USA mówiąc o „chrześcijańskiej myśli ekonomicznej, a tak zwanym państwem opiekuńczym” podkreślił, że „prawo własności potwierdzone jest w Dekalogu” - Własność łączy się z prawem naturalnym. Bez własności człowiek staje się niewolnikiem. Dlatego marksizm i komunizm chciały zlikwidować własność prywatną – mówił Małek.

Natomiast Chris Zawitkowski z USA omówił kwestię „bezpieczeństwa Europy”.

Na zakończenie Kongresu Mszy św. w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze przewodniczył abp Wacław Depo metropolita częstochowski. „Dzieło Kongresu „Europa Christi” składamy na ołtarzu Maryi” – mówił na początku mszy św. abp Depo.

W homilii metropolita częstochowski podkreślił: „Dziękujemy dzisiaj także za obdarowanie świętymi następcami św. Piotra: św. Jana XXIII, św. Pawła VI i św. Jana Pawła II. Dziękujemy Bogu za ich pokorne i prorockie świadectwo miłości do Chrystusa i Kościoła”.

Abp Depo przypomniał, że 17 października 1978 r. Jan Paweł II w orędziu podczas Mszy św. za Kościół wskazał na wierność dziedzictwu swoich poprzedników. „Jest rzeczą oczywistą, że wierność obejmuje również zdecydowanie posłuszeństwo względem magisterium Piotra, zwłaszcza w tym, co dotyczy doktryny; "obiektywny" charakter tego magisterium winien być zawsze rozważany, a także chroniony ze względu na trudności, jakie w naszych czasach gdzieniegdzie zagrażają niektórym prawdom wiary katolickiej” – cytował arcybiskup słowa Jana Pawła II.

Odnosząc się do tekstu Ewangelii oraz pytania Jezusa “za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego” arcybiskup podkreślił, że „w tej scenie ukazane jest to, kim jest Jezus Chrystus i skąd jest źródło odpowiedzi Piotra”.

- Piotr będzie musiał przejść jeszcze drogę sprzeciwu, zaparcia się Jezusa, aby na koniec wyznać „Ty wiesz, że Cię kocham” i dopiero stanie się opoką – kontynuował abp Depo.

Metropolita częstochowski przypomniał słowa kard. Wyszyńskiego z 25 września 1961 r. „jako słowa dzisiaj obnażające prawdę o nas”.

„Jak bardzo komplikuje się nasze życie społeczne przez kłamstwo, przez zwyczaj kłamstwa i przez ducha kłamstwa. Przyjdą trudne chwile, w których prawda będzie bardzo potrzebna, ale wówczas ludzie przyzwyczajeni do kłamstwa pomyślą, a może i to jest kłamstwem. I zamiast wierzyć temu, co naprawdę jest prawdą zdolną ich ratować, opuszczą ręce. Tyle kłamstw już było, a więc zapewne i to jest kłamstwem. Prawda kłamstwem. To, co mogło być ratunkiem będzie zlekceważone tylko dlatego, że ludzie przyzwyczaili się do faktu okłamywania. Ilu w Polsce jest takich ludzi, którzy udawali ateistów i bezbożników z obawy, z lęku i trwogi. Czy myślicie, że to uchodzi bezkarnie? Żadną miarą! To jest ciężkie okaleczenie psychiki ludzkiej i to później wyda swoje owoce rzutując na przyszłość. Nieprawda wobec Boga i zasad moralnych chrześcijaństwa rzutuje na życie rodzinne, społeczne, na obowiązki gospodarcze i życie całego narodu” – mówił wówczas kard. Wyszyński. .

Nawiązując do tematu Kongresu „wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II” abp Depo przywołał również słowa moderatora ruchu „Europa Christi” ks. inf. Ireneusza Skubisia, że „trzeba rozpalić zmysł wiary opartej na Chrystusie zmartwychwstałym”.

„Jam zwyciężył świat” jest tym fundamentem, na którym budował Jan Paweł II. Dziś wołamy o dar jego patronatu dla Europy. To pragnienie trzeba wzmocnić w naszej Ojczyźnie, poprzez nasze parafie i organizacje katolickie – kontynuował abp Depo.

Metropolita częstochowski przywołał również słowa kard. Gerharda L. Mullera, który powiedział: „Często bywam w Polsce i mam nadzieję, że Polacy nie ulegną zachodniemu sekularyzmowi, temu fałszywemu liberalizmowi. Zdaję sobie sprawę z wielkiej propagandy, którą posługują się przeciwnicy Kościoła. Te naciski w Unii Europejskiej na Polskę, to próba zmienienia jej charakteru i podważenia tożsamości. To jest rodzaj nowego kolonializmu. To nie ma nic wspólnego z zasadą równości wśród narodów Europy i świata”.

„Powracamy do Ciebie Maryjo po ducha odnowy Europy dla Chrystusa” – zakończył abp Depo.

II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi” rozpoczął się 14 października Apelem Jasnogórskim w kaplicy Cudownego Obrazu Czarnej Madonny pod przewodnictwem abp. Wacława Depo. Następnie w dniach 15 do 22 października odbywał się w Warszawie, Rzeszowie, Lublinie, Łodzi, Częstochowie i Krakowie II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi”. Myślą przewodnią Kongresu była wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II. Gośćmi wydarzenia byli m.in. przedstawiciele rządu i parlamentarzyści, biskupi z Polski i Europy, znawcy katolickiej nauki społecznej.

Wśród prelegentów Kongresu byli m. in. kard. Gerhard Ludwig Müller, Carl Anderson, Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba, Arturo Mari, fotograf Jana Pawła II oraz George Weigel, katolicki publicysta i znawca pontyfikatu św. Jana Pawła II. Głównym organizatorem wydarzenia był Ruch „Europa Christi”.

Moderatorem i inicjatorem Ruchu Europa Christi jest ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny "Niedzieli".

Inspiracją do powołania Ruchu „Europa Christi” (Europa Chrystusa) była konferencja na temat stanu i współczesnych wyzwań dotyczących Starego Kontynentu, która odbyła się w 2016 r. w redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie. W 2017 r. odbył się pod hasłem „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”, w dniach 19-23 października I Międzynarodowy Kongres „Europa Christi” oraz spotkania ruchu w Ołomuńcu, Brukseli, Wilnie. Zaplanowane jest również spotkanie ruchu „Europa Christi” w Oslo, w Norwegii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem