Reklama

Kraków: kurs Koronki do Ducha Świętego

2018-07-07 11:39

eko / Kraków (KAI)

Pio Si/pl.fotolia.com

Siostry ze Zgromadzenia Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia zapraszają do wzięcia udziału w kursach odmawiania Koronki do Ducha Świętego. Kanoniczki zachęcają, by zaprosić je do swojej parafii czy wspólnoty, by podczas półtoragodzinnego kursu zgłębić tę modlitwę do Ducha Świętego.

- To krótka i prosta, a przy tym bardzo głęboka modlitwa dla zabieganego człowieka. Otwiera serce, uspokaja, kieruje myśl na to co najważniejsze – mówi s. Pia Kaczmarczyk. Jak opisuje, ten rodzaj modlitwy jest „wołaniem o miłość, której tak bardzo każdy z nas jest spragniony”. - Ta modlitwa nie rozwiązuje problemów, ale otwiera na światło Ducha Świętego, aby je rozwiązać. Jest ona odpowiedzią na najgłębsze pragnienia współczesnego człowieka – dodaje s. Pia.

Siostry postanowiły zorganizować kursy z okazji trwającego dwuletniego programu duszpasterskiego "Duch, który umacnia miłość...", aby skłonić wierzący do większej wrażliwości na obecność trzej Osoby Trójcy Świętej.

- Można powiedzieć, że modlitwa Koronką do Ducha Świętego jest odpowiedzią na hasło związane z tym programem, ponieważ jest to właśnie wołanie o miłość słowami: Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca swych wiernych i ogień Twojej miłości w nich zapal – opisuje siostra kanoniczka. Siostry zwróciły też uwagę, że ludzie chcą dziś zdobywać nowe umiejętność, a młodzież szuka kursów, które kojarzą się z rozwojem.

Reklama

Podczas kursu można nabyć koronkę do Ducha Świętego lub wykonać ją samodzielnie ze sznurka. Każdy uczestnik zajęć otrzymuje też pamiątkowe zaświadczenie.

Kurs kierowany jest do grup parafialnych, wspólnych młodzieżowych i dla dorosłych. Siostry chętnie odwiedzą także młodzież przygotowującą się do sakramentu bierzmowania. Pierwszy kurs odbył się w Duszpasterstwie Akademickim "U Dobrego" w Krakowie w maju. Do sióstr spływają już kolejne zaproszenia.

Na kurs można zapisać się przez stronę internetową www.kanoniczki.pl/kurs_koronki/.

To nie jedyna inicjatywa sióstr z okazji Roku Ducha Świętego. Temat organizowanych przez nie rekolekcji letnich dla dzieci i młodzieży także opiera się na haśle: „Duch, który umacnia miłość”.

Tagi:
Duch Święty koronka

Reklama

Umieranie z Koronką, której nauczył Jezus

2018-04-04 10:34

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 14/2018, str. IV-V

Jeśli wyobrazimy sobie, że umieranie to podróż małą łódką przez wzburzony sztormem ocean, to modlitwa Koronką do Miłosierdzia Bożego jest po prostu wzięciem małej łódki na hol. Sczepiona ciasno mocną liną płynie do Portu nawet wtedy, gdy sama, targana poczuciem winy, grzechem, namiętnościami i ogniem piekieł, obrałaby inny kurs. Już nie może – na holu Koronki do Miłosierdzia Bożego płynie do Ojca

Agnieszka Bugała

Czym jest Koronka za konających?

– Pomysł, by ratować konających przez sieć komórkową, wyszedł w 2012 r. od nieżyjącego już dziś ks. Piotra Marksa, który posługiwał w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach – mówi s. Elżbieta Siepak, rzecznik Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia i sanktuarium. Ksiądz bardzo chciał wspierać osoby konające i już wtedy zakładał grupy, które otaczały je modlitwą. Wpadł jednak również na pomysł, aby informacja o osobie konającej była przekazywana szybko, drogą SMS-ową. Zgromadzenie podjęło się prowadzenia tego dzieła apostolskiego, gdyż ono wypływa z misji św. Faustyny, której Pan Jezus wiele razy mówił o potrzebie modlitwy za konających: „Módl się, ile możesz, za konających, wypraszaj im ufność w moje miłosierdzie, bo oni najwięcej potrzebują ufności, a najmniej jej mają” (Dz. 1777).

Komputer na służbie

Po opracowaniu programu komputerowego rozpoczęło się przyjmowanie osób, które deklarowały chęć czuwania i gotowość modlitwy w określonym czasie. Kiedy zapełnił się grafik, gdy zebrała się odpowiednia grupa osób, mogliśmy zacząć służyć konającym. To było dokładnie 8 maja 2013 r., w kolejną rocznicę powstania w Krakowie domu naszego zgromadzenia. W tym dniu na stronie: www.faustyna.pl podano numer telefonu: 505 060 205, pod który można było zgłaszać imiona osób konających. Pierwsze zgłoszenie przyszło już 14 minut później. Umierała Emilka – nie wiemy, czy była dzieckiem, czy osobą dorosłą. Ale machina modlitewnego wsparcia ruszyła.

Modli się cały świat

– W dziele Koronki za konających uczestniczy dziś ok. 2 tys. osób, które czuwają od 6.00 rano do 22.00 – mówi s. Elżbieta. Są takie strefy czasowe, np. od godz. 20 do 22, gdy duża liczba osób deklaruje gotowość modlitwy, wtedy też dłużej czeka się na informację o konającym. W dziele uczestniczą bardzo różne osoby – lekarze, pielęgniarki, osoby pracujące w hospicjach. Dużą grupę stanowią wolontariusze z hospicjów – to oni bardzo często zgłaszają osoby konające. Pod adresem zgromadzenia w Łagiewnikach wciąż spływają świadectwa od osób, które są zaangażowane w to dzieło, ale też od tych, które były świadkami umierających bliskich i modlitwą przeprowadzały ich przez śmierć. Niektóre ze świadectw są poruszające, jak choćby te, które przytacza s. Elżbieta:

„Dziękuję za modlitwę w intencji mojego ojca. W dniu, kiedy została odmówiona za niego Koronka, skorzystał, po 50 latach, z sakramentu spowiedzi i Komunii św. Przyjął także sakrament namaszczenia chorych i po kilku godzinach odszedł do Pana. Wierzę, że to nawrócenie w chwili śmierci było dzięki Waszej modlitwie Koronką”.

„Bardzo dziękuję za modlitwę w intencjach moich umierających pacjentów. Dzięki modlitwie odchodzą spokojniej. To wspaniałe Boże dzieło. Tym bardziej że ja w pracy nie zawsze mam możliwość modlić się za nich, bo są jeszcze inni, którymi trzeba się zająć. Niech im Pan Bóg błogosławi i wszystkim innym, zaangażowanym w to dzieło. Przez sobotę i niedzielę odeszło z mojego oddziału aż 5 osób, wszyscy tak spokojnie... Modlitwa w tym momencie, gdy obecnego życia nie da się już uratować, to wszystko, co można dla nich zrobić”.

Jak to działa na co dzień?

Pod numer 505 060 205 trzeba wysłać tylko imię konającego, bez żadnych dopisków, podziękowań itd. To naprawdę bardzo ważne. Imię konającego można też wysłać przez odpowiedni formularz na stronie: www.faustyna.pl. Gdy SMS-y lub e-maile docierają do systemu, ten informuje zdeklarowanych o potrzebie modlitwy w tym czasie. I rozpoczyna się modlitewny szturm Koronką do Miłosierdzia Bożego.

Dlaczego to jest ważne?

Poza narodzinami nie ma dla człowieka ważniejszego wydarzenia niż śmierć. W łono matki zstępujemy z Bożych rąk i jak łodzią przypływamy do tego świata. Ale nie jesteśmy stąd. Niezależnie od szczęśliwości naszego życia, niezależnie od piękna, którego tu doświadczamy, wciąż jest w nas tęsknota za tamtym Domem. Nawet jeśli nieuświadomiona, nawet jeśli nienazwana. „Niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Panu”, dopóki nie powróci w Jego ramiona. A kiedy wraca? Właśnie wtedy, gdy umieramy.

Tak trudno jest umrzeć...

Duchowe cierpienia, których nie widzimy, często smagają konającego dużo mocniej niż te fizyczne. „Straszna jest śmierć, chociaż nam daje życie wieczne” – pisała św. Faustyna w „Dzienniczku” (Dz. 321). „W takim momencie – mówił św. Stanisław Papczyński – złe duchy atakują duszę i chcą albo przez przypominanie zasług pobudzić ją do zarozumiałości, albo też przez wyolbrzymianie grzechów wtrącić ją w rozpacz”. Umieranie jest najważniejszą chwilą w życiu człowieka, decyduje się bowiem jego los na wieczność. To ostatnie chwile dla piekła, aby pozyskać duszę – to rzeczywista walka na śmierć i życie.

Umieranie z Koronką, której nauczył Jezus

Niektórzy z nas umierają w samotności, odchodzą nieżegnani przez nikogo. Jednak jeśli wiemy, że wśród rodziny, znajomych jest ktoś śmiertelnie chory – kto umiera, powinniśmy odmawiać za niego Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy, gdy jego życie nie było zgodne z Dekalogiem i nauką Kościoła. O tym, jak ważna jest nasza modlitwa do Miłosierdzia Bożego za konających, s. Faustyna pisała w wielu miejscach „Dzienniczka”: „Kiedy weszłam na chwilę do kaplicy, powiedział mi Pan: «Córko moja, pomóż mi zbawić pewnego grzesznika konającego; odmów za niego tę koronkę, której cię nauczyłem». Kiedy zaczęłam odmawiać tę koronkę, ujrzałam tego konającego w strasznych mękach i walkach. Bronił go Anioł Stróż, ale był jakby bezsilny wobec wielkości nędzy tej duszy; całe mnóstwo szatanów czekało na tę duszę. Jednak podczas odmawiania tej koronki ujrzałam Jezusa [w] takiej postaci, jak jest namalowany na tym obrazie. Te promienie, które wyszły z Serca Jezusa, ogarnęły chorego, a moce ciemności uciekły w popłochu. Chory oddał ostatnie tchnienie spokojnie” (Dz. 1565). Pan Jezus obiecuje: „Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny” (Dz. 1541). Czy potrzeba lepszej zachęty?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: „bądź wola Twoja” – prośbą, by Bóg zło dobrem zwyciężył

2019-03-20 11:35

tłum. st (KAI) / Watykan

Modląc się „bądź wola Twoja” wyrażamy wiarę, że Bóg może i chce przekształcić rzeczywistość, zwyciężając zło dobrem – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez o Modlitwie Pańskiej, a jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 12 tys. wiernych.

vatican.va

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuując nasze katechezy na temat „Ojcze nasz”, dziś zastanawiamy się nad trzecim wezwaniem: „Bądź wola Twoja”. Trzeba je odczytywać łącznie z pierwszymi dwoma - „święć się imię Twoje” i „przyjdź królestwo Twoje” – w taki sposób, aby całość tworzyła tryptyk: „święć się imię Twoje”, „przyjdź królestwo Twoje”, „bądź wola Twoja”. Dzisiaj będziemy mówili o trzecim.

Uprzednia względem troski człowieka o świat jest niestrudzona troska Boga wobec człowieka i świata. Cała Ewangelia odzwierciedla to odwrócenie perspektywy. Grzesznik Zacheusz wspinał się na drzewo, bo chciał zobaczyć Jezusa, ale nie wiedział, że znacznie wcześniej Bóg wyruszył na jego poszukiwanie. Jezus, gdy przybył, powiedział mu: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. W końcu stwierdził: „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19, 5.10). Oto wola Boża, o której wypełnienie się modlimy, wcielona w Jezusie: poszukiwanie i zbawienie tego, co zginęło. A my prosimy na modlitwie, aby poszukiwanie Boga się powiodło, aby wypełnił się Jego powszechny plan zbawienia. Najpierw w każdym z nas, a następnie w całym świecie. Czy pomyśleliście, co to znaczy, że Bóg poszukuje mnie, każdego z nas? I to osobiście. Jakże wspaniały jest Bóg, jakże w tym wiele miłości!

Bóg nie jest dwuznaczny, nie kryje się za zagadkami, nie zaplanował przyszłości świata w sposób, którego nie da się rozszyfrować, nie jest jasny. Jeśli tego nie zrozumiemy, grozi nam, że nie pojmiemy znaczenia trzeciego wyrażenia „Ojcze nasz”. Biblia jest bowiem pełna słów, które mówią nam o pozytywnej woli Boga wobec świata. W Katechizmie Kościoła Katolickiego znajdujemy zbiór cytatów, które świadczą o tej wiernej i cierpliwej woli Bożej (zob. numery 2821-2827). Święty Paweł w Pierwszym Liście do Tymoteusza pisze: „Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (2,4). Wolą Boga jest najmniejszej wątpliwości zbawienie człowieka, ludzi, każdego z nas. Bóg ze swą miłością puka do naszego serca, by nas do siebie przyciągnąć i prowadzić nas dalej na drodze zbawienia. Bóg jest bliski każdego z nas ze swoją miłością, by za rękę prowadzić nas ku zbawieniu. Jak wiele za tym kryje się miłości!

Tak więc, modląc się: „bądź wola Twoja”, nie jesteśmy zachęcani do usłużnego pochylania głowy, jak byśmy byli niewolnikami. Nie Bóg chce, byśmy byli wolnymi, a Jego miłość nas wyzwala. „Ojcze nasz” jest bowiem modlitwą dzieci, a nie niewolników, dzieci które znają serce swego Ojca i są pewne Jego planu miłości. Biada nam, gdybyśmy, wymawiając te słowa, wzruszali ramionami na znak poddania się wobec przeznaczenia, które nas odpycha i którego nie możemy zmienić. Przeciwnie, jest to modlitwa pełna żarliwego zaufania do Boga, który pragnie dla nas dobra, życia, zbawienia. Jest to modlitwa odważna, nawet wojownicza, ponieważ na świecie jest wiele, nazbyt wiele spraw, które nie są zgodne z Bożym planem, wszyscy je znamy. Parafrazując proroka Izajasza, moglibyśmy powiedzieć: „Tutaj, Ojcze, jest wojna, wiarołomstwo, wyzysk; ale wiemy, że chcesz naszego dobra, dlatego błagamy cię: bądź wola Twoja! Panie, zmień plany świata, przekuj miecze na lemiesze, a włócznie na sierpy; niech nikt nie uczy się sztuki wojennej!” (por. 2, 4). Bóg pragnie pokoju.

„Ojcze nasz” jest modlitwą, która rozpala w nas tę samą miłość, jaką Jezus umiłował wolę Ojca, płomień, który pobudza nas do przemieniania świata miłością. Chrześcijanin nie wierzy w nieuchronny „los”. W wierze chrześcijan nie ma nic przypadkowego. Jest natomiast zbawienie, które czeka na objawienie się w życiu każdego mężczyzny i każdej kobiety oraz wypełnienie się w wieczności. Jeśli się modlimy, to dlatego, że wierzymy, iż Bóg może i chce przekształcić rzeczywistość, zwyciężając zło dobrem. Sensowne jest posłuszeństwo i powierzenie się temu Bogu nawet w godzinie najtrudniejszej próby.

Tak było w przypadku Jezusa w Ogrodzie Getsemani, kiedy doświadczył udręki i modlił się: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22, 42). Jezus jest przygnieciony przez zło świata, ale powierza się ufnie bezkresnej miłości woli Ojca. Również męczennicy w swojej próbie nie poszukiwali śmierci, ale tego co jest po śmierci, zmartwychwstania. Bóg ze względu na miłość może nas poprowadzić po trudnych ścieżkach, do doświadczenia bolesnych ran i cierni, ale nigdy nas nie opuści, będzie zawsze z nami, obok nas, w naszym wnętrzu. Dla wierzącego jest to pewność, a nie nadzieja: Bóg jest ze mną. Ta sama, jaką znajdujemy w tej przypowieści z Ewangelii św. Łukasza poświęconej potrzebie nieustannej modlitwy. Jezus mówi: „Czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych, którzy wołają do Niego we dnie i w nocy, i czyżby zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, zaraz pośpieszy im z pomocą” (18,7-8). Taki jest Pan, tak nas miłuje, tak bardzo nas kocha. Teraz chciałbym was zaprosić, abyśmy wszyscy razem odmówili „Ojcze nasz”. Ci z was, którzy nie mówią po włosku, niech odmówią w swoim języku. Módlmy się: „Ojcze nasz”….

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież nie spotka się z migrantami

2019-03-20 20:07

vaticannews / Tanger (KAI)

Relacje między katolikami i muzułmanami w Maroku są bardzo dobre. Kraj ten jest tradycyjnie tolerancyjny dla mniejszości. Co więcej spotykam się tu z większym szacunkiem i otwarciem niż na przykład w Hiszpanii – powiedział arcybiskup Tangeru Santiago Agrelo Martinez na 10 dni przed papieską podróżą do tego kraju.

Wojciech Łączyński

Ten hiszpański biskup misyjny pełni swoją funkcję od 11 lat. Zapewnia, że współpraca z muzułmanami układa mu się dobrze i stale się rozwija. To nie ona będzie więc głównym tematem tej podróży, choć, jak zaznaczył, zarówno w świecie chrześcijańskim, jak i muzułmańskim trzeba wyciszać wzajemne resentymenty, bo to może prowadzić tylko do złego.

Głównym problemem Kościoła w Maroku są obecnie migranci. Bardzo często znaleźli się oni w ślepym zaułku: ani nie mogą przedostać się do Europy, ani nie mogą wrócić do domu. Mówi abp Martinez.

"Tym, co najbardziej leży mi na sercu, jest więc nie tyle relacja ze światem muzułmańskim, co sytuacja migrantów. Tu napotykamy najwięcej trudności. Ci młodzi ludzie, zarówno tu w Maroku, jak i w Libii, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Nie mają żadnej przyszłości. Wszystkie drogi są dla nich zamknięte. Polityka zamyka im drogę. Mam nadzieję, że Papież zajmie się tym problemem. Ci młodzi ludzie mają wielkie oczekiwania względem wizyty Ojca Świętego w Maroku. Oni sami nie będą mogli się spotkać z Franciszkiem, bo nie mają dokumentów, nie mają zameldowania. Nie będą mogli być blisko Papieża, ale mam nadzieję, że Papież będzie blisko nich i że oni to poczują – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Martinez.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem