Reklama

Kard. Dziwisz o ks. Bielańskim: byłeś wiernym stróżem i pokornym sługą wawelskiej katedry

2018-11-07 17:35

md / Kraków (KAI)

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska
Msza św. z importą śp. Inf. Janusza Bielańskiego

Przy biciu dzwonu Zygmunta do katedry na Wawelu wprowadzono trumnę z ciałem zmarłego w sobotę jej wieloletniego proboszcza, ks. infułata Janusza Bielańskiego. „Kochałeś tę katedrę i zamkniętą w niej historię, ducha narodu, chwałę świętych i błogosławionych, pamięć o władcach i bohaterach. Byłeś ich wiernym stróżem i pokornym sługą” - mówił kard. Stanisław Dziwisz rozpoczynając Mszę św. w jego intencji.

Trumna z ciałem ks. infułata Janusza Bielańskiego została umieszczona na katafalku przed ołtarzem koronacyjnym w katedrze. Ustawiono na niej kielich oraz infułę.

Kard. Dziwisz podkreślał, że wawelski proboszcz zjednał sobie szacunek i wdzięczność odwiedzających katedrę przez posługę przy ołtarzu i w konfesjonale. „Kochali cię krakowianie, a zwłaszcza ci, których wspierałeś. Byłeś niestrudzonym jałmużnikiem dla ubogich” - dodał.

Hierarcha zapewniał ponadto o zaufaniu krakowskich biskupów, którym cieszył się zmarły kapłan. „Solidaryzowali się z tobą zwłaszcza wtedy, kiedy niesłusznie i bezpodstawnie cię oskarżano. Twoje cierpienie znosiłeś z pokorą, przebaczając krzywdzącym cię” - mówił, nawiązując do wydarzeń z roku 2006 i 2007, kiedy to na fali podejrzeń o współpracę duchownych ze służbami PRL proboszcz katedry złożył rezygnację z pełnionej funkcji i przeszedł na emeryturę, stanowczo zaprzeczając tym przypuszczeniom.

Reklama

„Kochałeś tę katedrę i zamkniętą w niej historię, ducha narodu, chwałę świętych i błogosławionych, pamięć o władcach i bohaterach. Byłeś ich wiernym stróżem i pokornym sługą” – mówił kard. Dziwisz.

W osobistym słowie do seminaryjnego kolegi wspominał ich wspólną drogę do kapłaństwa. „Łączyłeś a nie dzieliłeś. Budowałeś jedność w Kościele krakowskim” - podkreślił na zakończenie.

W uroczystościach uczestniczą krakowscy biskupi, Kapituła Katedralna, której zmarły kapłan był członkiem, duchowieństwo, pracownicy katedry i Zamku Królewskiego oraz wielu krakowian.

Ks. infułat Janusz Bielański urodził się 25 marca 1939 roku w Różance w województwie lwowskim. W krakowskim seminarium duchownym był rocznikowym kolegą kard. Stanisława Dziwisza oraz bp. Jana Zająca. Po jego ukończeniu, 23 czerwca 1963 roku, otrzymał w katedrze na Wawelu święcenia kapłańskie z rąk bp. Karola Wojtyły.

Był wikariuszem w Paszkówce koło Skawiny, Oświęcimiu, a także w parafii św. Mikołaja w Krakowie. Został proboszczem w Mydlnikach, a następnie duszpasterzem w Nowej Hucie.

W latach 1983-2007 ks. infułat Janusz Bielański był proboszczem Królewskiej Katedry na Wawelu. Jako gospodarz katedry wielokrotnie przyjmował Jana Pawła II podczas jego pielgrzymek do Ojczyzny.

W serca krakowian zapadło jego towarzyszenie Ojcu Świętemu podczas modlitwy brewiarzowej w katedrze na Wawelu w 2002 r. Oświetlał papieżowi brewiarz, podczas gdy środki społecznego przekazu przez pół godziny transmitowały jego modlitwę w całkowitej ciszy. „To były moje najważniejsze rekolekcje” – mówił potem dziennikarzom.

Ostatni okres życia spędził w Domu Księży Chorych im. św. Franciszka z Asyżu. Zmarł 3 listopada w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

Tagi:
kard. Stanisław Dziwisz

Świętość drogą każdego chrześcijanina

2018-11-01 22:11

Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska

– Dzisiaj i jutro, we Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, nawiedzamy cmentarze, by zwłaszcza przy grobach bliskich nam osób towarzyszyć im modlitwą i w ten sposób wyrazić wdzięczność za dar ich życia, miłości i służby. Składane na grobach kwiaty są wyrazem tej wdzięczności, a zapalane świece przypominają nam, że tylko w świetle prawdy o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa i naszym zmartwychwstaniu możemy zrozumieć los naszych zmarłych i nasz ostateczny los. – mówił kardynał Stanisław Dziwisz, podczas Mszy św. w Bazylice Mariackiej w Uroczystość Wszystkich Świętych.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku homilii kardynał przywołał obraz nieba, zaczerpnięty z Księgi Apokalipsy św. Jana. Podkreślił, że istotą świętości jest przebywanie blisko Boga i sławienie Jego dobroci.

– Dzisiaj powinniśmy również pogłębić naszą świadomość, że wszyscy zmierzamy do tego samego celu – do domu Ojca. Możemy więc powiedzieć, że uroczystość Wszystkich Świętych kreśli horyzont naszych najgłębszych nadziei i zapowiada nasz ostateczny los – życie na wieki w Bogu.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Kardynał odwołał się do Ewangelicznych Ośmiu Błogosławieństw, które Jezus Chrystus wygłosił w Kazaniu na Gorze, zawierając w nich program dorastania do świętości.

– Człowiek ubogi w duchu to człowiek cichy, to człowiek pokoju, to człowiek pragnący sprawiedliwości, szukający sprawiedliwości oraz gotowy zapłacić za to cenę prześladowania i oddania życia. Człowiek ubogi w duchu to człowiek miłosierny, upodabniający swe serce do miłosiernego Serca Boga. Tak przedstawia się ewangeliczna droga do świętości.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

O podążaniu do świętości mówił również papież Franciszek w swojej adhortacji „Gaudete et exsultate”. Ojciec Święty zwracał uwagę, że świętość powinna być bardzo zwyczajna: „Lubię dostrzegać świętość w cierpliwym ludzie Bożym: w rodzicach, którzy z wielką miłością pomagają dorastać swoim dzieciom, w mężczyznach i kobietach pracujących, by zarobić na chleb, w osobach chorych, w starszych zakonnicach, które nadal się uśmiechają. W tej wytrwałości, aby iść naprzód, dzień po dniu, widzę świętość Kościoła walczącego. Jest to często «świętość z sąsiedztwa», świętość osób, które żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga. […] Świętość jest najpiękniejszym obliczem Kościoła”.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska
Ołtarz Wita Stwosza w Krakowie

Na zakończenie kardynał przypomniał, że w tym roku, 28 kwietnia, do chwały ołtarzy została wyniesiona Hanna Chrzanowska, która uwrażliwiała Kościół w Krakowie na duchowe potrzeby chorych. Wspomniał również Jana Pawła II – doskonałego nauczyciela świętości, który dokładnie 1 listopada, 72 lata temu, wkroczył na kapłańską drogę.

Homilia

Drodzy Bracia i Siostry!

1. Słowo Boże pomaga nam dzisiaj otworzyć się na wspaniałą rzeczywistość, którą w liturgii przeżywamy podczas uroczystości Wszystkich Świętych. Tą rzeczywistością jest niebo. Na co dzień jesteśmy zanurzeni w innej, doczesnej rzeczywistości, nie możemy jednak zapominać, że stanowi ona tylko pierwszy etap naszej egzystencji. Jesteśmy bowiem stworzeni i powołani do życia na wieki w Bogu, w Jego królestwie miłości, które nie będzie miało końca.

Św. Jan Apostoł, autor Księgi Apokalipsy, przybliża nam obraz nieba, do którego wszyscy zdążamy dzień po dniu. W natchnionym widzeniu Apostoł dostrzegł ogromną rzeszę zbawionych, cieszących się oglądaniem Boga twarzą w twarz: „ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i ze wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem” (Ap 7, 9). Niebo oddaje hołd Najwyższemu Panu.

Jaka może i powinna być nasza postawa wobec tej rzeczywistości? Przede wszystkim powinniśmy żywić głęboką nadzieję i radować się, że nasi bliscy i przyjaciele, którzy już od nas odeszli, cieszą się oglądaniem Boga twarzą w twarz. To jest istota świętości: być blisko Boga świętego, sławić Jego niezmierzoną dobroć i miłość. Dzisiaj powinniśmy również pogłębić naszą świadomość, że wszyscy zmierzamy do tego samego celu – do domu Ojca. Możemy więc powiedzieć, że uroczystość Wszystkich Świętych kreśli horyzont naszych najgłębszych nadziei i zapowiada nasz ostateczny los – życie na wieki w Bogu.

2. Dlaczego Bóg chce nas mieć wszystkich u siebie, w swoim królestwie? Chce nas mieć wszystkich na wieki w niebie dlatego, że jesteśmy Jego dziećmi. Pośród całego stworzenia, całego kosmosu, tylko człowiekowi przysługuje ten największy tytuł i przywilej. Jesteśmy dziećmi Boga, stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Potwierdza to św. Jan Apostoł w swym Pierwszym Liście, którego fragment Kościół odczytuje w uroczystość Wszystkich Świętych: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3, 1).

Świętości nie zdobywamy własnymi siłami, własnymi zasługami. To Bóg przemienia nas swoją obecnością i łaską. To Syn Boży – ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan – czyni nas zdolnymi, byśmy uwalniali się od naszych słabości i grzechów, by każda i każdy z nas stawał się nowym człowiekiem, odkupionym dzięki krwi przelanej na krzyżu przez Jezusa Chrystusa. To Duch Święty rozpala w naszych sercach żar miłości i czyni nas zdolnymi do czynienia dobra, do budowania nowego świata bardziej Bożego i bardziej ludzkiego. Dążyć do świętości, to powierzyć się Bogu, to znaczy pozwolić się Mu kierować, oddać do dyspozycji samych siebie. Taką postawę serca wyrażają trafnie słowa Psalmisty: „Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał. On sprawi, że twa sprawiedliwość zabłyśnie jak światło, a prawość twoja jak blask południa” (Ps 37, 5-6). Oto wewnętrzne przekonanie i postawa, jaka powinna nam towarzyszyć: przede wszystkim powierzyć się Bogu i z Jego pomocą kroczyć drogą miłości i służby.

3. A co nam dzisiaj chce powiedzieć Jezus? Na początku swej publicznej działalności wygłosił Kazanie na Górze, w którym nakreślił swoim uczniom program dorastania do świętości. Zawarty jest ten program w Ośmiu Błogosławieństwach, określających wewnętrzne, głębokie postawy człowieka, który decyduje się iść za Chrystusem, utożsamia się z Nim i Jego Ewangelią. Już pierwsze Błogosławieństwo – „błogosławieni ubodzy w duchu” nadaje ton pozostałym. Człowiek ubogi w duchu, to człowiek żyjący w prawdzie. To człowiek, dla którego największym i jedynym skarbem jest sam Bóg. To człowiek, który nie czuje się samowystarczalny, bo wie, że tylko Bóg może zaspokoić jego najgłębsze pragnienia i tęsknoty. Taki człowiek całą swoją nadzieję pokłada w swoim Stwórcy i Zbawicielu.

Człowiek ubogi w duchu to człowiek czystego, przejrzystego serca, gotowy kochać prawdziwą miłością, która „nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 4-7).

Człowiek ubogi w duchu to człowiek cichy, to człowiek pokoju, to człowiek pragnący sprawiedliwości, szukający sprawiedliwości oraz gotowy zapłacić za to cenę prześladowania i oddania życia. Człowiek ubogi w duchu to człowiek miłosierny, upodabniający swe serce do miłosiernego Serca Boga. Tak przedstawia się ewangeliczna droga do świętości.

4. Drogie siostry, drodzy bracia, o podążaniu do świętości przypomniał nam Papież Franciszek w adhortacji apostolskiej Gaudete et exsultate, ogłoszonej w marcu bieżącego roku. Ojciec Święty zwraca nam uwagę na to, że świętość może być bardzo zwyczajna. „Nie myślimy tylko o tych – pisze Papież Franciszek – którzy są już beatyfikowani lub kanonizowani. […] Lubię dostrzegać świętość w cierpliwym ludzie Bożym: w rodzicach, którzy z wielką miłością pomagają dorastać swoim dzieciom, w mężczyznach i kobietach pracujących, by zarobić na chleb, w osobach chorych, w starszych zakonnicach, które nadal się uśmiechają. W tej wytrwałości, aby iść naprzód, dzień po dniu, widzę świętość Kościoła walczącego. Jest to często «świętość z sąsiedztwa», świętość osób, które żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga. […] Świętość jest najpiękniejszym obliczem Kościoła” (nn. 6-7, 9).

Dziś dziękujemy Bogu, że w również w naszych czasach żyli i żyją pośród nas ludzie święci, także w środowisku krakowskim. W tym roku, 28 kwietnia, do chwały ołtarzy została wyniesiona pielęgniarka Hanna Chrzanowska, która żyła w naszym mieście, spieszyła z pomocą chorym i uwrażliwiała Kościół krakowski na potrzebę zapewnienia opieki chorym, także opieki duchowej.

Jakże nie wspomnieć dziś św. Jana Pawła II! Kilkanaście dni temu obchodziliśmy czterdziestą rocznicę jego wyboru na Stolicę św. Piotra oraz inaugurację wielkiego pontyfikatu. Życie i dzieło, służba i świętość Jana Pawła II to otwarta księga, z której możemy się uczyć, jak podążać osobistą drogą świętości każdego z nas. Dziś przypada 72. rocznica święceń kapłańskich Karola Wojtyły. 1 listopada 1946 roku rozpoczynał służbę w Kościele człowiek, którego po latach cały świat poznał jako Jana Pawła II.

5. Dzisiaj i jutro, we Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, nawiedzamy cmentarze, by zwłaszcza przy grobach bliskich nam osób towarzyszyć im modlitwą i w ten sposób wyrazić wdzięczność za dar ich życia, miłości i służby. Składane na grobach kwiaty są wyrazem tej wdzięczności, a zapalane świece przypominają nam, że tylko w świetle prawdy o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa i naszym zmartwychwstaniu możemy zrozumieć los naszych zmarłych i nasz ostateczny los.

Tradycyjnie, po Mszy świętej przejdziemy w żałobnej procesji do pięciu ołtarzy i modlić się będziemy za wszystkich zmarłych, zwłaszcza za bliskich naszemu sercu. Niech nas zjednoczy ta solidarna modlitwa i jeszcze bardziej obudzi w nas pragnienie życia wiecznego.

A podczas Eucharystii prośmy dziś św. Jana Pawła II i Wszystkich Świętych o wstawiennictwo u Bożego tronu, byśmy my sami – tak jak oni – dorastali do świętości, do życia na wieki w Bogu.

Amen.

Stanisław kard. Dziwisz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koniec, czyli początek

2018-11-14 11:41

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2018, str. 33


Fragment obrazu Hansa Memlinga „Sąd Ostateczny”

Pierwsi chrześcijanie myśleli, że koniec świata nastąpi rychło. Być może jeszcze za ich życia. Choć Jezus powiedział, że „o dniu owym lub godzinie nikt nie wie”. Dzisiaj jest na odwrót. Jakikolwiek koniec świata wydaje się tak daleki, że prawie nierealny. Czym miałby być zapowiadany przez Jezusa koniec? Słowa o spadaniu gwiazd z nieba nasuwają myśl o jakiejś kosmicznej katastrofie. Takowa niewątpliwie kiedyś nastąpi, bo przecież wiemy, że chociażby słońce nie jest wieczne i nasz układ słoneczny kiedyś się rozpadnie. Nie to jest jednak istotą ewangelicznego końca świata. Jego istotą jest powtórne przyjście Chrystusa. Będzie to godzina Sądu Ostatecznego i triumfu dobra. Wszelkie zło zostanie definitywnie pokonane: „nieprzyjaciele Jego – jak poucza nas List do Hebrajczyków – staną się podnóżkiem pod Jego stopy”.

Koniec jawi się zatem jako początek, wypełnienie się dziejów, nastanie „nowego nieba i nowej ziemi”. Jezus Chrystus, „złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy”, już zwyciężył świat. Ale historia świata jeszcze się toczy, a wraz z nią pleni się zło. Ono już przegrało, lecz tym bardziej próbuje zawładnąć światem. W pierwszym czytaniu mowa jest, że nastąpi ucisk, „jakiego nie było, odkąd narody powstały”. Ludzkość przeszła przez okropieństwa XX-wiecznych totalitaryzmów. Być może czekają nas jeszcze gorsze czasy, ale ostatnie słowo należy do Chrystusa, Syna Człowieczego, przed którym każdy stanie. I nie dopiero na końcu świata, ale po swej śmierci. A to perspektywa w gruncie rzeczy nieodległa. Bo ileż lat życia nam pozostało? Ta perspektywa nie powinna przejmować nas lękiem, ale Bożą bojaźnią. Lęk paraliżuje i skupia na sobie samym. Bojaźń Boża natomiast każe nam patrzeć na Boga w postawie zaufania, której uczy nas psalmista: „Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem. Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem”.

Tak! Naszym przeznaczeniem jest spotkanie z Chrystusem. Nie grób i unicestwienie na wieki, ale wieczne szczęście. Postawa zaufania z jednej strony oznacza pewną bierność wobec tego, komu zaufaliśmy, ale z drugiej – wskazuje także na aktywność. „Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie” – śpiewamy w aklamacji przed Ewangelią. Czuwać to – jak nauczał Jan Paweł II – być człowiekiem sumienia, a człowiek sumienia jest gotowy w każdej chwili stanąć przed Bogiem. W tej drodze wspomagają nas aniołowie. Zaistnieliśmy nie tylko, by lepiej lub gorzej przeżyć 70, 80 lat. Bóg stworzył nas dla siebie. Nasza śmierć ma być zatem wejściem do nowego życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Jasna Góra pamięta o ubogich nie tylko od święta

2018-11-18 13:53

it / Częstochowa (KAI)

W niedzielę 18 listopada przypada II Światowy Dzień Ubogich, ale Jasna Góra o biednych pamięta nie tylko od święta. Od wielu lat przy Sanktuarium działa Punkt Charytatywny, w którym wydawane są podstawowe produkty żywnościowe, i który w ciągu roku inicjuje różne akcje pomocowe. Z racji Dnia Ubogich spora grupa potrzebujących zaproszona została przez jasnogórskiego przeora na specjalny obiad.

Zdzisław Sowiński

Ze wsparcia organizowanego przez paulinów i mieszkańców Częstochowy korzystają przede wszystkim rodziny, samotne osoby starsze i bezrobotni. -Tu otrzymuję bardzo dużą pomoc - powiedziała jedna z podopiecznych, która od 13 lat przychodzi do Punktu.

Podkreśliła, że dary, które otrzymuje, zwłaszcza żywność a przede wszystkim chleb, pomagają jej przetrwać, bo choć całe życie pracowała emerytura wystarcza tylko na zapłatę koniecznych świadczeń. – Gdyby nie jedzenie tu otrzymane byłoby bardzo źle - wyznaje - tak mam co włożyć do garnka, no i jeszcze tu otrzymuję również ubranie. Starsza pani zwraca uwagę jeszcze inny aspekt pomoc. - Tu jestem między ludźmi, mogę spotkać się z innymi, porozmawiać, a to jest bezcenne - dodaje. Podkreśla, że „tutaj zawsze ktoś coś dla siebie wybierze. Nic co tutaj dostaniemy się nie zniszczy, bo wszystkim się podzielimy”.

Jasnogórski Punkt Charytatywny stanowi swoiste centrum pomocy. Na święta są paczki, po Bożym Narodzeniu akcja dzielenia się nietrafionymi prezentami a latem duchowi pielgrzymi składają np. przybory szkolne czy środki czystości. Jednak, jak podkreśla opiekun Punktu o. Szymon Botul, nie to jest najważniejsze. - Ta ludzka bieda będzie zawsze, ale w tym wszystkim chyba chodzi o to, żeby być otwartym na drugiego człowieka. O wiele więcej radości jest wtedy, gdy zauważa się drugiego. To niekoniecznie musi być pieniądz, to może być rozmowa, uśmiech – zauważa paulin. Dodaje, że Punkt jest takim specyficznym miejscem, gdzie ludzie ze sobą rozmawiają, dzielą się swoimi kłopotami, wspierają się.

O. Botul podkreślił, że na przestrzeni ostatnich kilku lat zasadniczo zmienił się profil tych, którzy potrzebują wsparcia. - Przed „500 plus” były to głównie rodziny z dziećmi, zwłaszcza te mające ich więcej, teraz przychodzą przede wszystkim samotni i starsi. Wcześniej było wielu bezrobotnych teraz sporo jest osób mniej zaradnych życiowo - powiedział zakonnik. Jego zdaniem dziś ludzie potrzebują po prostu siebie nawzajem. - To są normalni, wspaniali ludzie i chcą być tak traktowani, a nie jak potrzebujący – dodał.

Żywność dla potrzebujących w znacznej części jest kupowana z pieniędzy, które pielgrzymi wrzucają do specjalnej puszki. Środki na ten cel przekazuje także przeor Jasnej Góry wraz z zarządem. - Puszka ustawiona przy wejściu do bazyliki ma nie tylko pomóc w organizowaniu pomocy dla biednych, ona ma uwrażliwiać na drugiego człowieka, ma przypominać, że warto spojrzeć czy obok nas nie ma kogoś, kto potrzebuje wsparcia – podkreśla o. Szymon. Dodaje, że „grosz wrzucony do skrzynki będzie na pewno dobrze wykorzystany”.

Pomoc materialna niesiona przez paulinów idzie w parze z tą duchową. W intencji potrzebujących sprawowane są Msze św., organizowane są rekolekcje, w wymiarze ogólnopolskim wigilia czy pielgrzymka bezdomnych.

W ub. roku ośrodek pomocy charytatywnej na Jasnej Górze udzielił pomocy finansowej, odzieżowej i żywnościowej dla około 20 tys. osób ubogich, bezdomnych, bezrobotnych i samotnych. Pod stałą opieką ma 650 rodzin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem