Reklama

Niedziela Małopolska

Opowieść o polyphonie

Jan Oberbek

Maria Fortuna-Sudor

Jan Oberbek

To nie będzie sylwetka niezwykle utalentowanego i znanego wirtuoza gry na gitarze, chociaż miał on znaczący wpływ na powstanie tego tekstu. To nie jest artykuł o roli gitary i o innych pasjach w życiu nietuzinkowego człowieka, aczkolwiek i one przyczyniły się do zauważenia grającej skrzyneczki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Podczas jednej z krakowskich konferencji, inicjujących obchody Roku Powstania Styczniowego, usłyszałam, jak gra Jan Oberbek. W ramach minirecitalu polski mistrz gitary zaprezentował uczestnikom naukowego spotkania również muzykę z polyphonu, który w jego rodzinie zajmuje poczesne miejsce od ponad 150 lat! Po konferencji poprosiłam właściciela samogrającego instrumentu o spotkanie i rozmowę.

Prototyp

I oto oglądam skrzyneczkę: starą, w drewnianej, dobrze utrzymanej obudowie, z kwiatową intarsją na wieczku, z wyglądu przypominającą prostopadłościan; ok. 15x15x10 cm. Gdy uchylimy wieczko, na jego wewnętrznej stronie znajduje się napis: „Polyfhon” oraz obrazek przedstawiający dyrygenta prowadzącego orkiestrę śpiewających ptaszków. Pokrywa kryje urządzenie, które uruchamia płyty. Ot, prototyp dzisiejszych przenośnych odtwarzaczy płyt CD.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Skrzyneczka ma mechanizm sprężynowy, pod pokrywą znajduje się urządzenie, zwane grzebieniem, umożliwiające odtwarzanie płyt - wyjaśnia Jan Oberbek. - Z boku są uchwyty. Jeden służy do nakręcenia ukrytej w środku sprężyny poruszającej urządzenie. Jest też mechanizm ułatwiający zatrzymanie instrumentu. Właściciel skrzyneczki pokazuje ciemne płyty, naznaczone wieloma maleńkimi dziurkami zakończonymi drobnymi haczykami. - Znajdujące się na płycie, ułożone w bardzo zróżnicowanych układach, a stanowiące zapis melodii, małe wypustki zaczepiają o wspomniany grzebień, dzięki czemu powstaje muzyka - tłumaczy Jan Oberbek i włącza płytę, z której płynie mazurek. Są też kolędy i patriotyczne pieśni, i dumki…

Prezent

Słuchając melodii, poznaję historię polyphonu: - Ten samogrający instrument był własnością mojego prapradziada, ze strony babci, Wincentego Kłosińskiego, który posiadał dworek pod Wilnem - opowiada Jan Oberbek. - Z przekazów rodzinnych wiem, że był wspaniałym człowiekiem; patriotą, popierającym czytanie i wydawanie polskich książek w czasach zaborów. Skrzyneczka, prawdopodobnie wykonana w Wiedniu, była prototypem polyphonów i trafiła do Wincentego Kłosińskiego za sprawą Żydów, którzy do Lipska wywozili z terenów wschodnich wina, wódki, nalewki, a wracając przywozili np. polskie książki z wydawnictwa Jana Nepomucena Bobrowicza. Być może polyphon, wówczas wielka atrakcja, nowinka muzyczna, był prezentem przywiezionym do dworku pod Wilnem.

Skrzyneczka miała swój udział w nielegalnych przygotowaniach do powstania styczniowego, do którego Wincenty Kłosiński wystawił oddział. Z przekazów rodzinnych wynika, że byli w nim Polacy oraz Żydzi. Prapradziadek kupował powstańcom broń, a na terenie jego posiadłości znajdowała się kuźnia, w której powstawały przedmioty potrzebne walczącym. Zanim powstanie wybuchło, w dworku pod Wilnem spotykali się jego przyszli uczestnicy. Ich przygotowania, rozmowy przebiegały przy dźwiękach płynących ze skrzyneczki, która odtwarzała patriotyczne pieśni, zagrzewając przyszłych powstańców do walki o wolną Polskę.

Pamiątka

Reklama

Niestety, powstanie Rosjanie stłumili. Wielu jego uczestników zginęło, inni, nawet ranni, zostali zesłani na Sybir. Niszczono również polskie majątki, ich właścicieli, którzy powstanie wspierali. Również mój prapradziad Wincenty wszystko stracił. Uratowało się jedynie kilka drobiazgów, które ukryto w lamusie (pomieszczenie gospodarcze, gdzie odkładano rzeczy niepotrzebne - przyp. red.). Reszta została spalona.

Polyphon ocalał. Ze wschodu przyjechał w Kieleckie, a stamtąd został przewieziony do Łodzi, gdzie zamieszkała babcia Antonina Kłosińska. To u niej po raz pierwszy zobaczyłem skrzyneczkę i usłyszałem, jak gra. Babcia Antonina chętnie opowiadała historie rodzinne. Od niej usłyszałem o prapradziadku Wincentym i o jego patriotycznej postawie.

W rodzinie panował zwyczaj, że co roku, pod koniec stycznia wszyscy się spotykaliśmy, aby uczestniczyć w obchodach kolejnych rocznic wybuchu powstania. Babcia przygotowywała na taki wieczór rybę, ciasto, a dorosłych częstowała nalewką, którą wykonywała według przepisu Wincentego. Śpiewaliśmy patriotyczne pieśni, również takie z czasów powstania styczniowego, słuchaliśmy melodii wygrywanych na poliphonie, a babcia po raz kolejny snuła znane z ustnego przekazu opowieści, których się słuchało z wielką uwagą.

Dziedzictwo

Dziś jestem właścicielem polyphonu. To spadek po babci Antoninie, która wierzyła, że będę się nim dobrze opiekował. Skrzyneczka przez jakiś czas była uszkodzona, ale oddałem ją do renowacji. Dzięki temu zmieniono jej bardzo zniszczoną, prototypową obudowę, która została zamieniona na trochę nowszą, bo z… 1880 r. Dziś nadal można z samogrającego instrumentu słuchać melodii sprzed ponad 150 lat. Wiem, że takie skrzyneczki znajdują się w muzeach, ale ta moja ma przede wszystkim wartość sentymentalną. Traktuję ją z wielkim namaszczeniem, a na Wigilię obowiązkowo słuchamy kolęd właśnie z niej.

Pyta pani, co dalej? Skrzyneczkę otrzyma córka, Gabriela Oberbek - aktorka. Wierzę, że będzie kolejnym pokoleniom opowiadać o niezwykłym Wincencie Kłosińskim, o prababci Antoninie. A może i o mnie kiedyś wspomni, włączając mazurka na poliphonie? Przecież właśnie w taki sposób najłatwiej zainteresować dzieci, wnuki historią narodu.

Podziel się:

Oceń:

2013-04-23 14:16

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Radziejowice muzyką słyną

Niedziela Ogólnopolska 26/2019, str. 49

Więcej ...

Nikaragua: nie było o nim wieści od czerwca, władze opublikowały wideo z zaginionym biskupem

2026-08-14 16:26

Adobe Stock

Przez półtora miesiąca nie było żadnych wieści na temat bp. Juana Abelardo Maty. Władze odmawiały podania informacji na temat miejsca pobytu duchownego i jego stanu zdrowia. Teraz w rządowych mediach pojawiło się nagranie, w którym uwięziony biskup mówi: „Dziękuję, czuję się dobrze”.

Więcej ...

USA: wciąż niepewny los Gabriela, którego surogatka uratowała przed aborcją

2026-08-14 19:19

henriethaan/pixabay.com

Wciąż niepewny jest los Gabriela, którego surogatka uratowała przed aborcją. Chłopiec urodził się na dwa tygodnie przed terminem, tuż po tym jak sąd w Teksasie wydał wyrok gwarantujący mu opiekę medyczną i leczenie wady serca. Gabriel przebywa pod opieką w szpitalu dziecięcym w Dallas. Surogatka, która odmówiła aborcji dziecka, której na wieść o uleczalnej wadzie serca chłopca, domagali się jego biologiczni rodzice, nie mogła zobaczyć dziecka po urodzeniu. Walka o jego przyszłość wciąż trwa.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Biskup skazany za nadużycia. Pomogło kościelne...

Kościół

Biskup skazany za nadużycia. Pomogło kościelne...

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Skazany za krytykę represyjnych przepisów, bez dostępu...

Kościół

Skazany za krytykę represyjnych przepisów, bez dostępu...

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Wiara

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Wiara

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Kościół

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie

Niedziela Świdnicka

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego