Reklama

Niedziela Małopolska

To jest reset

Dr Kinga Mastalerz (w drugim rzędzie, trzecia z lewej)

Marcin Kwartnik

Dr Kinga Mastalerz (w drugim rzędzie, trzecia z lewej)

Spotykamy się z wielką życzliwością, co poza pielgrzymką nie zawsze jest nam dane – przyznaje w rozmowie z Niedzielą dr Kinga Mastalerz, odpowiedzialna za służbę medyczną w Pieszej Pielgrzymce Krakowskiej.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Maria Fortuna-Sudor: Pamięta Pani, jak się zaczęło to pielgrzymowanie?

Kinga Mastalerz: To była pielgrzymka z Konina na Jasną Górę. Miałam 13 lat i trudno powiedzieć, że świadomie podjęłam decyzję. Na pielgrzymkę szła moja kuzynka, która była tam w służbie medycznej. Poszłam, żeby zobaczyć, jak to jest, ale przede wszystkim, żeby sobie udowodnić, że dam radę. Zwłaszcza, że przed pielgrzymką usłyszałam, jak moja babcia mówi do mamy: „Kinga to na pewno nie przejdzie…”. No to wiedziałam, że muszę przejść (śmiech). Tam był bardzo ciężki pierwszy dzień, szło się 52 km, więc ludzie generalnie już wtedy odpadali. Mam z tamtej pielgrzymki zdjęcie – czerwona jak burak i bąble na nogach... Ale to była fajna przygoda. Kolejny raz poszłam już z Krakowa z grupą kadetów z Maltańskiej Służby Medycznej. Klimat tej pielgrzymki tak mnie pociągnął, że w tym roku po raz 20. wyruszę na Jasną Górę!

Reklama

Zawsze w służbie medycznej?

W krakowskiej pielgrzymce zawsze. Wtedy było tak, że jeśli ktoś miał ukończony kurs pierwszej pomocy, to mógł zostać wolontariuszem w służbie medycznej. Chociaż o medycynie miałam blade pojęcie, to jako 14-latka przebijałam bąble i zakładałam plasterki… Później to się zmieniło – poszłam na medycynę, ukończyłam staż, specjalizację, ale co roku wracam na pielgrzymi szlak. Kilka lat temu pani doktor, odpowiedzialna za służbę medyczną drugiego członu pielgrzymki, zrezygnowała z tej funkcji i uznała, że powinnam zająć jej miejsce. To była dla mnie ogromna nobilitacja…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Co charakteryzuje waszą grupę?

Uważam, że w służbie medycznej powinni iść ludzie ukierunkowani na medycynę. Dlatego zaczęliśmy sami rekrutować osoby, które albo pracują w zawodach medycznych, albo są na studiach przygotowujących do pracy w tym kierunku. I udało nam się zbudować super grupę nie tylko na czas pielgrzymki – utrzymujemy ze sobą kontakt przez cały rok! Część naszych wolontariuszy to osoby z niesamowitym doświadczeniem, na przykład ludzie pracujący na co dzień w lotniczym pogotowiu ratunkowym. Zabezpieczamy 2 śródmiejski człon Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej, czyli grupy od 6 do 15. W ciągu dnia jesteśmy podzieleni, nasi wolontariusze idą z poszczególnymi grupami i tam służą pomocą. A na postojach, na noclegu pracujemy razem.

Czyli pielgrzymujecie, pomagając?

W dużej mierze tak. Chociaż zauważyłam, że odkąd moja rola w służbie medycznej się zmieniła, to częściej zdarza się, że akurat wtedy, gdy jest nabożeństwo, trzeba jechać do szpitala albo coś przeorganizować. Czasem traci się tę część modlitewną pielgrzymki. Dlatego staramy się, aby w karetce zmieniały się osoby, aby każdy miał możliwość wysłuchać konferencji czy zmówić Różaniec, aby mógł iść w z grupą.

Reklama

Co, Pani zdaniem, sprawia, że zapracowani lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni biorą tydzień urlopu, aby służyć pielgrzymom?

Myślę, że Pan Bóg nie buduje tej wspólnoty w stu procentach na wierzących, że pielgrzymi to są ludzie, którzy sobie stawiają konkretne wymagania. I wydaje mi się, że jeśli ktoś ma doświadczyć wiary, to jest to możliwe właśnie w takich warunkach, gdy spotyka wokół siebie innych, którym pomaga osiągnąć pewien cel. A warto zaznaczyć, że w grupie medycznej są także osoby niewierzące. Oni mówią, że chcieli się sprawdzić, przeżyć przygodę, zobaczyć, jak to jest. Moim zdaniem pielgrzymka to jest taki reset. Bo chociaż zawsze zdarzą się ludzie sfrustrowani, z pretensjami, to jednak zdecydowaną większość pielgrzymów wyróżnia pozytywna postawa; są pogodni, serdeczni i wdzięczni, gdy się im pomaga. Nawet, jak coś boli, to starają się przejść te 20 czy 30 km dziennie, bo mają cel. A w naszym zawodzie nie zawsze jest tak, że przychodzi pacjent i ma te same cele co my. Oczywiście, to nie jest to samo, co w szpitalu. Tu jest trochę inna medycyna, bardziej polowa, ale na pewno cenne jest to, że ludzie tę naszą posługę doceniają. Spotykamy się z wielką życzliwością, co poza pielgrzymką nie zawsze jest nam dane.

A co w tej posłudze medycznej jest najtrudniejsze?

Zawsze jest mi trudno, gdy muszę komuś powiedzieć, że powinien wrócić do domu. W zeszłym roku odesłałam mamę z 10 miesięcznym, gorączkującym dzieckiem z Górki Przeprośnej w Olsztynie, czyli 10 km od Częstochowy! Kobieta się popłakała, ale wiedziałam, że te kolejne parę godzin na pielgrzymce będzie miało negatywny wpływ na zdrowie niemowlęcia. W takich sytuacjach widzi się w oczach pielgrzyma, jak bardzo pragnie on dojść na Jasną Górę.

Kiedy odczuwa Pani radość, satysfakcję?

Pozytywnych doświadczeń jest masa, ale zawsze jest to miłe, gdy ludzie nas pamiętają. Często już na Wawelu, kiedy rozpoczyna się nasze pielgrzymowanie, ktoś podbiega i mówi dziękuję ci, bo pięć lat temu coś tam… Zawsze jestem zaskoczona, że ktoś pamięta, że ileś tam lat temu mu pomogłam. Fascynuje mnie to, że można na kimś odbić taką pieczęć, dać się pozytywnie zapamiętać. Poza tym w drodze widać, jak pielgrzymi bardzo pragną dojść do celu, potrzebują te swoje problemy, zanieść do Maryi. I jeśli możemy w tym pomóc, to nie ma nic piękniejszego.

Dlaczego, mimo tych wszystkich trudności, z którymi trzeba się zmierzyć, warto się wybrać na pielgrzymkowy szlak?

U mnie w szpitalu nie rozumieją, że ktoś pracuje za darmo przez 6 dni, że jacyś ludzie idą 150 km, że śpią nie u siebie w domu, nie w hotelu, tylko w jakiejś szkole na podłodze, i że oni idą, a służba medyczna jest po to, żeby oni nie umarli (śmiech). Więc żeby to zrozumieć, przede wszystkim trzeba się odważyć i samemu wejść na pielgrzymkowy szlak. Gdy człowiek otacza się ludźmi, którzy są pozytywni, szczęśliwi, to w ich towarzystwie czuje się dużo lepiej, nie chce się mu narzekać. Pielgrzymka jest taką bańką, w której przez sześć dni pątników łączy wspólny cel – idziemy do Matki Bożej. To nas uszczęśliwia. Dla mnie to czas, kiedy ładuję moje baterie spokoju, pozytywnego nastawienia, życzliwości, bycia dobrym człowiekiem. Uświadamiam sobie, że mówienie o frustracjach, skupianie się na nich, nie sprawi, iż będzie nam się żyć lepiej. Z takim nastawieniem wracam do codzienności, ale stopniowo o tym zapominam i znów potrzebna jest pielgrzymka (śmiech). Dlatego warto się wybrać!

Osoby, które chciałyby pomagać, a wykonują zawody medyczne albo studiują w tym kierunku, zapraszam do służby medycznej. Najłatwiej to zrobić, kontaktując się z drugim śródmiejskim członem pielgrzymki. Oni właściwie pokierują zainteresowanych.

Podziel się:

Oceń:

2023-07-25 13:19

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Droga jest życiem

Początek pielgrzymowania

Arch. Pieszej Pielgrzymki Zamojsko-Lubaczowskiej na Jasną Górę

Początek pielgrzymowania

Ponad trzysta kilometrów, kilkanaście dni marszu, zmęczenie, upał, deszcz, modlitwa i tysiące kroków stawianych każdego dnia. To zarówno wyzwanie fizyczne, jak i czas oderwania od codzienności. Dla pielgrzymów wyruszających w 44. Pieszej Pielgrzymce Zamojsko-Lubaczowskiej na Jasną Górę to przede wszystkim jednak rekolekcje w drodze – doświadczenie, które co roku przypomina, że życie człowieka samo w sobie jest pielgrzymowaniem.

Więcej ...

Stulecie „Niedzieli”: Od diecezjalnego Tygodnika do dzieła, które jest wszędzie

2026-09-09 16:07

red

W 1950 roku, gdy toczyło się śledztwo przeciwko redaktorowi naczelnemu "Niedzieli, naczelnik nie krył powodu aresztowania ks. Antoniego Marchewki. To „dlatego, że ksiądz jest naczelnym «Niedzieli», a «Niedziela» jest wszędzie”. Dziś te same słowa brzmią jak credo Tygodnika, który 18 września świętuje na Jasnej Górze sto lat. W Radiu Fiat o tej drodze – od pierwszego numeru z 4 kwietnia 1926 roku, przez wojnę, cenzurę i milczenie aż do 1981, po portal i sześć milionów wejść na „Niezbędnik Katolika” – opowiedzieli prezes Instytutu Niedziela Mariusz Książek i ks. Paweł Rozpiątkowski.

Więcej ...

Apostołowie Prawdy? [Felieton]

2026-09-10 13:20

Adobe Stock

Rozmowy o Kościele nieustannie są obecnie w debacie publicznej. Dzieje się to niezależnie od tego, czy będzie to zdanie pozytywne czy będzie ono poddane krytyce.. To oznacza, że niezależnie od poglądów Kościołem się interesujemy. Obecne czasy, możliwość posiadania grona “odbiorców” oraz rozwijająca się technologia, zwłaszcza AI, jeszcze bardziej uaktualniają słowa św. Pawła: “Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł”.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Zaginął nowicjusz z klasztoru w Zamartem. Apel o pomoc i...

Kościół

Zaginął nowicjusz z klasztoru w Zamartem. Apel o pomoc i...

Zamknięcie kanału Archidiecezji Łódzkiej na YouTube....

Kościół

Zamknięcie kanału Archidiecezji Łódzkiej na YouTube....

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Wiara

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się...

Kościół

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się...

YouTube usunął kanał Archidiecezji Łódzkiej

Kościół

YouTube usunął kanał Archidiecezji Łódzkiej

Bp Waldemar Musioł o koncercie Padre Guilherme w Opolu: to...

Kościół

Bp Waldemar Musioł o koncercie Padre Guilherme w Opolu: to...

Węgry: Wypadek polskiego autokaru; sześć osób doznało...

Wiadomości

Węgry: Wypadek polskiego autokaru; sześć osób doznało...

Władze Kanady zakazują kapelanom wojskowym mówić o Bogu...

Kościół

Władze Kanady zakazują kapelanom wojskowym mówić o Bogu...